Spotkanie 1/8 finału pomiędzy Śląskiem Wrocław a stołeczną Legią zakończyło się wynikiem 2:1 dla gości. Dwie bramki dla legionistów zdobył Sebastian Szałachowski.
Pierwszą akcję na swoje konto zapisali goście, już w 8. minucie Manu przedostał się bowiem w pole karne, a swój rajd zakończył płaskim podaniem do Iwańskiego. Pomocnik Legii został jednak w ostatniej chwili zablokowany, dodatkowo sytuację kontrolował Kelemen. Kolejny atak także zainicjował Manu, który starał się zaskoczyć golkipera gospodarzy strzałem z dystansu, jednak ten pozostał niepokonany.

Krótko po 20. minucie nieporadność w ataku legionistów starał się naprawić Borysiuk, jednak jego mocny strzał z około 25 metrów minimalnie minął słupek bramki Kelemena. Wraz z upływającym czasem podopieczni Macieja Skorży poczynali sobie coraz śmielej ba boisku, cały czas nie mogąc znaleźć drogi do bramki.
Śląsk zaatakował dopiero w 30. minucie, jednak zrobił to bardzo konkretnie, kiedy Cristian Diaz próbował pokonać golkipera Legii technicznym strzałem, ale Machnowskyjego uratowała poprzeczka. Chwilę później podopieczni Oresta Lenczyka wykonywali rzut rożny, po którym w polu karnym odnalazł się Celeban i huknął wprost w poprzeczkę.
Po zmianie stron nieco zbyt egoistycznie zachował się Waldemar Sobota, przez co Łukasz Gikiewicz opanował piłkę dopiero w końcowej fazie akcji, oddając niegroźny strzał. Chwilę później z niebezpiecznym kontratakiem wyszli piłkarze Legii, ale strzał Szałachowskiego obronił Kelemen.
W okolicach 60. minuty znakomicie prawą flanką boiska ruszył Celeban, który był nieprzepisowo powstrzymywany przez Vrdoljaka. Pomocnik Legii otrzymał żółtą kartkę, a rzut wolny z narożnika pola karnego egzekwował wprowadzony chwilę wcześniej Sebastian Mila. Etatowy wykonawca stałych fragmentów strzelił minimalnie obok słupka bramki Machnowskyjego.

Gracze stołecznego zespołu mieli masę pecha przy kolejnej akcji, kiedy po szybkiej wymianie piłki sam na sam z Kelemenem wyszedł Szałachowski. Futbolówkę z linii wybijali obrońcy Śląska, a wynik nie zmienił się. Piłkarz gości pokonał golkipera gospodarzy w 72. minucie, kiedy zdecydował się na rajd lewą stroną, a zwieńczył dzieło precyzyjnym strzałem w dalszy róg bramki.










