W drugim ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski Śląsk Wrocław wygrał na własnym obiekcie z Flotą Świnoujście 3:2. Gospodarze mieli mnóstwo szczęścia, bo zwycięskiego gola zdobyli w 95. minucie – w ostatniej akcji pojedynku.

Mecz rozgrywany we Wrocławiu rozpoczął się wręcz sensacyjnie. Nie minęło 15 sekund, a sędzia podyktował rzut karny dla Floty. Ostrowski za krótko podawał do Gikiewicza, za piłką podążył piłkarz gości i zderzył się z bramkarzem. Sędzia uznał, że „Giki” zagrał nieprzepisowo, i podyktował „jedenastkę”. Gdy lekarze opatrzyli piłkarzy, którzy się zderzyli, arbiter pokazał czerwoną kartkę Gikiewiczowi. W tej sytuacji Diaz musiał zejść z boiska, a w jego miejsce wszedł Kelemen. Do „jedenastki” podszedł Niedziela i pewnie pokonał nierozgrzanego Słowaka. Piorunujący początek I-ligowca!
Grający w osłabieniu gospodarze nie złożyli broni i od razu ruszyli do odrabiania strat. W 12. minucie powinno być 1:1, ale idealnego podania Soboty nie potrafił wykorzystać Stevanović. „Wyspiarze” przeszli do defensywy i próbowali kontrować. W 21. minucie po jednej z takich kontr w wyśmienitej sytuacji znalazł się Olszar. Jego strzał wypada jednak przemilczeć. Co nie udało się Olszarowi, dwie minuty później powiodło się Ostrowskiemu. Pomocnik, który powrócił do Śląska, dopadł do bezpańskiej piłki i strzałem z 18. metra pokonał Kasprzika.

Z remisu wrocławianie nie cieszyli się jednak długo – zaledwie trzy minuty. Wtedy to znakomitym opanowaniem i techniką popisał się Krzysztof Bodziony i po efektownej akcji dał liderowi I ligi prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy groźnie z rzutu wolnego uderzał jeszcze Mila, ale Kapsrzik był bardzo czujny. Zupełnie nie było widać, że na boisku są zespoły, które dzieli jeden poziom rozgrywkowy.
Początek drugiej odsłony był równie emocjonujący. Śląsk od razu ruszył do ataku, co przyniosło rezultat już po 11 minutach. Obrońcy Floty wybili dośrodkowanie ze skrzydła, ale zrobili to tak nieporadnie, że piłka spadła pod nogi Soboty, który płaskim strzałem sprzed pola karnego pokonał golkipera I-ligowca. Gospodarze wyrównali nie tylko wynik meczu, ale i stan zawodników na boisku. W 54. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Olszar i musiał opuścić zieloną murawę we Wrocławiu.












