Stołeczny klub nie dał żadnych szans rywalowi z Łodzi, wygrywając w Warszawie aż 3:0. Legia zaprezentowała kolejny mecz z żelazną defensywą w roli głównej i pewnie awansowała do ćwierćfinału.
Pomimo wysokiej porażki, Widzew rozpoczął od mocnego uderzenia, kiedy ledwie po kwadransie gry na strzał z dystansu zdecydował się Alves. Niestety dla przyjezdnych, z tą próbą poradził sobie Skaba. Śladami rywala postanowił w końcówce pierwszej połowy meczu pójść Jakub Wawrzyniak, który zaskoczył wszystkich kibiców zebranych przy ul. Łazienkowskiej, a także przed telewizorami. Reprezentant Polski podszedł do rzutu wolnego, po czym bez zastanowienia mocno uderzył futbolówkę, a ta wpadła w samo okienko bramki Kanieckiego.

Po zmianie stron Legia poczuła najwyraźniej smak ewentualnego awansu, bo już raptem dziesięć minut po wyjściu na murawę prowadziła 2:0. Świetną akcją błysnął Gol, który po odebraniu futbolówki jednemu z piłkarzy Widzewa ruszył na bramkę, a rajd zakończył strzałem. Na wysokości zadania stanął Kaniecki, ale tylko połowicznie, bo do bezpańskiej piłki dopadł Manu i dopełnił formalności. Po tym trafieniu kibice skandowali triumfalne: „Puchar jest nasz!” – i nic dziwnego, bo Legia w tym meczu była nie do zatrzymania.
Akcję Gola przebił popis Wolskiego, który chyba nieco pozazdrościł bramki koledze z szatni. Młody gracz Legii minął w niecodzienny sposób trzech obrońców w polu karnym i strzelił w dalszy róg, a Kaniecki musiał trzeci raz wyciągać piłkę z siatki. Kibice gospodarzy kończyli ten mecz w znakomitych nastrojach, Legia ograła bowiem Widzew i zaakcentowała swój udział w Pucharze Polski.











