W najciekawszym spotkaniu 1/8 Pucharu Polski Korona Kielce nie sprostała liderowi Ekstraklasy, Jagiellonii Białystok. Podopieczni Michała Probierza rozegrali dobrą partię i zasłużenie wyszli zwycięsko z tego pojedynku. Jedyną bramkę w meczu zdobył Makuszewski.
Piłkarze Jagiellonii zaczęli mecz z ogromną chęcią strzelenia gola, już w 13. sekundzie spotkania groźnie na bramkę uderzał bowiem Makuszewski, lecz 21-letniemu skrzydłowemu nie udało się zaskoczyć Cierzniaka. Sztuka ta udała mu się w 19. minucie, kiedy to po strzale Kupisza piłka wylądowała na poprzeczce, po czym trafiła wprost pod nogi młodego pomocnika. Makuszewski precyzyjnie przyjął futbolówkę i mocnym uderzeniem nie dał szans golkiperowi Korony.

Mimo iż wynik na to nie wskazywał, to gospodarze mieli inicjatywę w pierwszej odsłonie spotkania. Seryjnie sytuacje marnował Maliszewski – najpierw jego strzały z pola karnego były dwukrotnie blokowane, później będąc w dogodnej sytuacji, nie trafił głową czysto w piłkę. Próbowali również Korzym oraz Golański, ale bezbłędny był Sandomierski. Nieskuteczność Korony mogła się zemścić pod koniec pierwszej połowy, jednak w 39. minucie refleksem wykazał się Cierzniak, który instynktownie wybronił uderzenie Makuszewskiego.
Po przerwie żadnej z drużyn nie udało się trafić do siatki rywala, mimo iż spotkanie toczyło się w szybszym tempie niż w pierwszej odsłonie.
Idealne okazje na podwyższenie wyniku miał Burkhart. Pomocnik Jagiellonii zbagatelizował sytuację sam na sam, w której się znalazł, przez co z interwencją zdążył Cierzniak. W kolejnej akcji pokusił się o techniczne uderzenie, jednak ponownie bez zarzutu spisał się golkiper gospodarzy. Aktywny był również Grosicki, który kilka razy próbował swoich sił w strzałach z dystansu.
Najlepsze szanse Korony na zmianę rezultatu zmarnował Tataj – kilka sekund po swoim wejściu na boisko uderzył minimalnie obok słupka, później zaś strzelając z kilku metrów posłał piłkę wprost w bramkarza. W końcowych minutach spotkania oko w oko z Sandomierskim stanął Edi. Brazylijczyk kąśliwie uderzył czubkiem buta, lecz zabrakło mu precyzji, futbolówka minimalnie minęła bowiem słupek.











