Zakończone kilka dni temu okienko transferowe nie dla wszystkich graczy okazało się udanym okresem. Mimo miesiąca wielu piłkarzy nie potrafiło znaleźć sobie miejsca, gdzie mogą kontynuować swoją karierę. Trzeba przyznać, że wśród nich jest kilka głośnych nazwisk, które jeszcze nie tak dawno były na ustach kibiców piłkarskich.
Niemal każdego z nich coś dzieli od innych. Jedni mieli okazję grać w Realu czy Barcelonie, dla kolejnych szczytem marzeń była liga holenderska czy przeciętny klub angielski lub hiszpański. Teraz jednak sytuacja się odwróciła i łączy ich jedno słowo – bezrobocie. W związku z tym postanowiliśmy skompletować jedenastkę z piłkarzy, którzy w każdej chwili mogą podpisać umowę z nowym klubem.
W bramce zdecydowaliśmy się na Timo Hildebranda. Niemiec był głównie związany ze swoją rodzimą ligą, jednakże z międzyczasie zdążył jeszcze zaliczył dwa zagraniczne epizody, z czego tylko z jednego mógł być zadowolony. Przygoda z Valencią zakończyła się bowiem już po kilkunastu miesiącach. Z szacunku do tego, co osiągnął do tej pory, nie będziemy wspominać pobytu w Sportingu, w którym nie zdołał nawet zadebiutować.
Największy sukces, jaki może sobie wpisać do CV, to pozycja trzeciego bramkarza na mundialu w 2006 roku . Przyniosła ona mu brązowy medal. To jednak zamierzchłe czasy i na razie nie widać pracodawcy, którego to rzuciłoby na kolana.

Pozycję bramkarza mamy obsadzoną, więc ruszajmy dalej. W każdym zespole niebagatelną rolę odgrywają boczni defensorzy. Z tego względu postawimy na doświadczenie, które jest głównym atutem Assou-Ekoto i Lassa Diarry. Kameruńczyk kilka dni temu rozwiązał umowę z Tottenhamem i natychmiast obwieścił radosną nowinę całemu światu. Trudno jednak było się spodziewać innego scenariusza.
https://twitter.com/MarcinVeB/status/562367914914115585
To jednak nie spowodowało, aby natychmiast ustawiła się kolejka chętnych, tym bardziej że mamy do czynienia z podstarzałym graczem, który ostatnio dostawał głównie odcisków od siedzenia na ławce czy trybunach.
Z Francuzem sytuacja jest nieco inna. Popularny „Lass” ma jeden niezaprzeczalny atut, w porównaniu z kolegą z przymusowej drużyny, a jest nim wiek. 29 lat to niemal odpowiedni okres dla piłkarza, który w swojej karierze reprezentował barwy: Arsenalu, Chelsea czy Realu Madryt. Na tym atuty się jednak kończą, a ewentualnego pracodawcę odstrasza fakt, że bezrobocie trwa już ponad siedem miesięcy.
Równie ważna jest także obsada środka obrony, dlatego także i tutaj zdecydujemy się na doświadczenie. Pierwszy z nich, Diego Lugano, od dłuższego zmienia kluby niczym rękawiczki i od dawna w żadnym nie zagrzał miejsca dłużej niż przez kilka miesięcy. To powoduje, że potencjalni pracodawcy niezbyt przychylnie patrzą w kierunku 34-latka. Tym bardziej że szybkość i zwrotność już dawno pozostawiają wiele do życzenia, a to przecież elementy kluczowe w przypadku lidera formacji obronnej.













