Portugalia zremisowała bezbramkowo z Macedonią w przedostatnim przed Euro 2012 starciu towarzyskim. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki i sytuacjach podbramkowych, ale przez 90 minut nie byli w stanie pokonać Bogatinova.
Paulo Bento, selekcjoner reprezentacji Portugalii, już jakiś czas temu ogłosił, kogo zabierze na polsko-ukraiński turniej, więc sparing z Macedonią nie był dla żadnego piłkarza okazją do wywalczenia sobie miejsca w kadrze. Dla ekipy Cristiano Ronaldo był to jednak przedostatni sprawdzian przed mistrzostwami Europy, który miał pokazać, na co stać zawodników z Półwyspu Iberyjskiego.

Zgodnie z oczekiwaniami początek należał do Portugalczyków. Gospodarze pierwszą niezłą akcję przeprowadzili już trzy minuty po inaugurującym gwizdku – do podania Fabio Coentrao nie doszedł Helder Postiga. W 11. minucie bliski szczęścia był Cristiano Ronaldo, który podszedł do rzutu wolnego z prawej strony boiska. Po uderzeniu gracza Realu Madryt piłka minęła poprzeczkę bramki strzeżonej przez Bogatinova. Futbolówka praktycznie nie opuszczała połowy występujących na żółto Macedończyków. Zmieniło się to w 16. minucie, kiedy po ciekawie zapowiadającej się kontrze niecelnie strzelał Stefan Spirovski. Odpowiedzią „Seleccao das Quinas” była próba Miguela Veloso – i tym razem zabrakło skuteczności. Drużynie Johna Toshacka udało się przeprowadzić jeszcze jedną akcję, po której goście wywalczyli rzut rożny, ale ze stałego fragmentu gry nic nie wynikło. Następnie wszystko wróciło do normy, a kibice w Leirii znowu byli świadkami nieco usypiającej i mało skutecznej gry Portugalczyków.
W 25. minucie do piłki w „szesnastce” dopadł Cristiano Ronaldo, oddał mocny strzał i – jak nietrudno się domyślić – spudłował. Akcje ofensywne podopiecznych Paulo Bento przypominały trochę walenie głową w mur. Albo uderzali oni niecelnie, albo ich próby blokowali obrońcy, albo dobrze między słupkami spisywał się macedoński golkiper. Publiczność na Estadio Municipal Dr. Magalhaes Pessoa ożywiła się w 40. minucie, gdy rzut wolny ze znacznej odległości wykonywał Cristiano Ronaldo. Portugalczyk podkręcił piłkę i bardzo niewiele zabrakło, by wpadła ona do siatki. Mimo starań stadionowego spikera, który w końcówce pierwszej części starał się dopingiem zmotywować zawodników do większego wysiłku, przed przerwą nie doczekaliśmy się gola.











