Reprezentacja Polski w spotkaniu rozgrywanym w Kownie przegrała 2:0 z Litwą. „Biało-czerwoni” mieli swoje okazje w całym spotkaniu, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Bramki dla gospodarzy strzelali Mikoliunas oraz Cesnauskis.

Warto dodać, że mecz na litewskim stadionie rozgrywany był na fatalnej murawie, która w znacznym stopniu utrudniała poczynania obu zespołom. Przez początkowe minuty tego pojedynku obie reprezentacje wzajemnie się badały i nie chciały popełnić prostego błędu, który mógłby zaważyć na losach tej rywalizacji. Od pierwszego gwizdka sędziego na boisku więcej z gry mieli podopieczni Franciszka Smudy i w 5. minucie zaatakowali po raz pierwszy, ale po strzale z daleka Błaszczykowskiego piłka znacznie minęła światło bramki. Po kilku chwilach w jeszcze lepszej sytuacji znalazł się Robert Lewandowski, lecz tym razem po uderzeniu z kilkunastu metrów górą w tej akcji był golkiper gospodarzy.

W 19. minucie litewski zespół wyszedł na prowadzenie, a fatalny w skutkach błąd popełnił Arkadiusz Głowacki. Wybił on futbolówkę wprost pod nogi Mikoliunasa, który technicznym strzałem przechytrzył bezradnego Małkowskiego. Chwilę po tym wydarzeniu Polacy byli bliscy wyrównania. Najlepszy polski piłkarz, jakim niewątpliwie jest Jakub Błaszczykowski, nieznacznie się pomylił i tylko centymetry uratowały naszych rywali od utraty bramki. W 30. minucie reprezentacja Litwy podwyższyła stan rywalizacji. Po kolejnym błędzie naszej obrony skutecznym strzałem popisał się Cesnauskis i na tablicy świetlnej widniał wynik 2:0. Kolejną wyśmienitą okazję na pięć minut przed końcem pierwszej połowy miał Lewandowski, jednak przegrał sytuację sam na sam z Karcemarskasem. W dalszej części pierwszej odsłony groźną sytuacje miał jeszcze Obraniak, ale podobnie jak we wcześniejszych akcjach, zabrakło szczęścia.












