W niezwykle ciekawie zapowiadającym się spotkaniu towarzyskim, reprezentacja Niemiec w Monachium podejmowała ekipę Diego Maradony, drużynę Argentyny. Po szczęśliwym awansie na mundial „Albicelestes”, selekcjoner zapowiadał powrót do formy, której szczyt piłkarze zaprezentują na czerwcowym turnieju.
Jak zapowiadano w niemieckich mediach, od pierwszych minut między słupkami stanął Rene Adler. Po tragicznej śmierci, będącego do tej pory numerem jeden, Roberta Enke, wydaje się, że to właśnie golkiper Bayeru Leverkusen będzie pewniakiem u Joachima Löwa. Warto również nadmienić, iż w powołanej kadrze „Die Nationalelf” wszyscy z wyjątkiem Michaela Ballacka występują w niemieckiej Bundeslidze.
Spotkanie z początku toczone było w spokojnym tempie. Z biegiem czasu widać było, że na Allianz Arena lepiej czują się przyjezdni, którzy za sprawą gwiazdy Realu Madryt, Gonzalo Higuaina, trafili do siatki rywala tuż przed przerwą. Argentyńczyk pokazał tym samym, że jest w wyśmienitej formie. Druga połowa zmiany rezultatu już nie przyniosła, mimo wprowadzenia na boisko błyszczącego na krajowym i europejskim podwórku, Cacau (w trzech meczach siedem goli). Ostatecznie to goście okazali się lepsi o jedną bramkę i ponownie stawiają krok ku powrotowi do wysokiej formy.










