15. kolejka ligi portugalskiej nie okazała się szczęśliwa dla Sportingu Braga. Pucharowy rywal poznańskiego Lecha w rozgrywkach Ligi Europejskiej poniósł siódmą porażkę w sezonie. Tym razem jego pogromcą okazał się imiennik z Lizbony.
Nikt nie miał wątpliwości, kogo należy uznać za faworyta sobotniego spotkania. Więcej szans na zgarnięcie pełnej puli punktowej dawano ekipie ze stolicy Portugalii. Przemawiała za nią głównie dobra forma prezentowana w ostatnich starciach ligowych. W poprzednich pięciu podopieczni Paulo Sergio zanotowali cztery zwycięstwa i remis z Porto. Braga tymczasem grała w kratkę, a potyczka z lizbończykami stanowiła dla nich dobrą motywację do dania z siebie wszystkiego.

Mecz rozpoczął się w sposób wymarzony dla gospodarzy Estadio Jose Alvelade. Nie minął kwadrans, a prowadzili już 2:0. Po jedenastu minutach gry drogę do bramki Arthura Moraesa znalazł Diogo Salomao. Nim Braga zdążyła się otrząsnąć po utracie gola, przegrywała już różnicą dwóch bramek. Zaledwie 120 sekund po objęciu prowadzenia wynik podwyższył Jaime Andres Valdes Zapata. Jednak w 17. minucie wydawało się, że pucharowy przeciwnik mistrzów Polski wróci do gry. Wtedy skapitulował Rui Patricio, a piłkę w siatce strzeżonej przez niego bramki umieścił Paulo Cesar. Gościom dodało to skrzydeł, lecz kolejne ich ataki rozbijały się o defensywę Sportingu, który jeszcze w pierwszej połowie mógł podwyższyć prowadzenie.
Po przerwie kibice zgromadzeni na lizbońskim stadionie obserwowali to, jak goście bezskutecznie próbują doprowadzić do wyrównania. Wszelkie akcje ofensywne organizowane przez przyjezdnych nie znajdowały drogi do siatki. Dobrze spisywała się defensywa miejscowych, a gdy robiło się gorąco, udanie interweniował Rui Patricio. Gospodarze z powodzeniem mogli prowadzić wyżej. Jednak i oni nie radzili sobie z wykorzystywaniem stwarzanych sobie okazji. Brakowało zawsze dobrego ostatniego podania lub celnego strzału. Ostatecznie żaden gol więcej w tym meczu nie padł. Cieszy to graczy Paulo Sergio, gdyż pozwoliło im to umocnić się na trzecim miejscu w tabeli. Wyniki osiągane przez Bragę nie wróżą jej nic dobrego przed kolejnymi meczami oraz dwumeczem z Lechem.











