Jak zapowiedział, tak zrobił – wieczór pod znakiem popisów Cristiano Ronaldo


Cristiano odesłał Diego Simeone do domu

13 marca 2019 Jak zapowiedział, tak zrobił – wieczór pod znakiem popisów Cristiano Ronaldo
Paweł Andrachiewicz / PressFocus

Dzisiejszy mecz był prawdziwym sprawdzianem nie tylko dla Juventusu – sądny dzień czekał również Cristiano Ronaldo. Portugalczyk opuścił latem Madryt na rzecz "Starej Damy", a teraz wprowadził ją do ćwierćfinału najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie.


Udostępnij na Udostępnij na

„Bianconeri” od początku wiedzieli, że rywalizacja z zespołem dowodzonym przez Diego Simeone nie będzie łatwą przeprawą, a raczej drogą przez mękę. W Turynie jednak liczyli, że mimo wszystko okaże się ona dla nich zwycięska. Spotkanie na Wanda Metropolitano szybko zweryfikowało optymizm sympatyków „Starej Damy”.

Po nieudanym meczu w stolicy Hiszpanii piłkarzom Massimiliano Allegriego pozostawała nadzieja, że losy dwumeczu uda się odwrócić właśnie na Allianz Stadium. Pomóc miał w tym geniusz Cristiano Ronaldo, który od samego początku wiedział, że dzisiejszy wieczór będzie należał do jego osoby.

Ćwierćfinał bez Cristiano – wykluczone

Nie trzeba chyba nikomu mówić, ile znaczy Portugalczyk w obecnym świecie futbolu. Jego rozpoznawalność sięga całego globu, a sam piłkarz błyszczy nie tylko na boisku. W dzisiejszym meczu wszyscy byli jednak skupieni na jego boiskowych poczynaniach, po cichu licząc, że to właśnie on pomoże Juventusowi odwrócić losy rywalizacji i zameldować się w ćwierćfinale Champions League.

W końcu chyba nikt nie wyobrażał sobie, by na tym etapie rozgrywek zabrakło geniusza futbolu pokroju Ronaldo. Ostatni raz Portugalczyka zabrakło tam na początku swojej piłkarskiej kariery w barwach Realu Madryt. Gdy spojrzymy, że w tamtym czasie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów rywalizowały Lyon, Girondins Bordeaux czy CSKA Moskwa, zdamy sobie sprawę, ile czasu minęło od tamtych wydarzeń.

34-latek nie pozwolił, by stało się to teraz, i zaliczył niepodważalny udział w drodze po zwycięstwo drużyny dowodzonej przez Massimiliano Allegriego. Nikt chyba nie ma żadnych wątpliwości, że wtorkowy wieczór w Champions League należał właśnie do niego.

On o wszystkim wiedział…

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania na Allianz Stadium piłkarski świat obiegły wypowiedzi Portugalczyka, w których podkreślał, że dzisiejszy wieczór będzie należał do „Starej Damy”, a on sam ustrzeli hat-tricka na oczach tłumu zgromadzonego na stadionie w Turynie.

Patrząc po zakończeniu wspomnianego meczu na wypowiedzi Portugalczyka, można spokojnie zaniemówić. Właśnie stąd nasunęło się stwierdzenie – jak sobie zaplanował, tak zrobił. Pokazuje to, jak wielkim geniuszem w świeci piłki jest 34-latek.

Często mówi się o jego wielkim ego i zbyt dużej pewności siebie – dziś jednak te cechy go nie zgubiły. Cristiano Ronaldo wykonał wszystko to, co krok po kroku sobie zaplanował. Poczynań zawodnika Juventusu nie był w stanie zatrzymać nikt. Na przyszłość – warto słuchać tego, co mówi Cristiano.

Na przekór schematom

Kwestia odwrócenia losów dwumeczu przez „Starą Damę” zupełnie nie zgadzała się z wcześniej obranymi schematami. Drużynie z Turynu dotychczas nie udało się awansować po porażce dwoma bramkami w pierwszym spotkaniu. Atletico ze swoją średnią straconych goli na mecz również wydawało się nie ułatwiać sprawy.

Piłkarze Allegriego musieli pokonać urugwajski duet obrońców „Rojiblancos” aż dwa razy. Ostatni raz sytuacja taka miała miejsce klika lat temu z Bayernem. Od tego czasu dla Gimeneza i Godina było to czymś niecodziennym. Wszystko stawało na przekór „Starej Damie” – ta jednak przebiła głową mur i zameldowała się w ćwierćfinale tych elitarnych rozgrywek.

Nie tylko bramki

Trzeba przyznać, że Cristiano Ronaldo to nie tylko bramki, o których obecnie wszyscy huczymy. Sama jakość, jaką wpaja Portugalczyk swoją obecnością na murawie, pokazuje, jak wiele straciła drużyna Realu Madryt po jego odejściu. Nawet gdy zdarzały mu się okresy bez bramek, to wszyscy powtarzali, że sama jego obecność na boisku jest nieoceniona.

34-latek zaliczył w dzisiejszym spotkaniu z Atletico dwanaście wygranych pojedynków i pięć dryblingów. Ponadto jego uderzenia głową, a raczej wysokość, na jaką wbijał się Portugalczyk, stały się ozdobą internetu.

Podsumowując, Cristiano dziś zachwycił całe piłkarskie środowisko nie po raz pierwszy i nie ostatni. Teraz jego Juventus czeka dalsza rywalizacja w fazie pucharowej Champions League, którą „Stara Dama” pragnie zakończyć na Wanda Metropolitano – w finale owych rozgrywek.

Komentarze
Gość (gość) - 1 rok temu

Mała uwaga. Real Madryt z Cristiano Ronaldo w składzie odpadł z Ligi Mistrzów na etapie 1/8 finału w sezonie 2009/ 10.

Odpowiedz
Dawid Dreszer - 1 rok temu

Zgadza się. Tekst był pisany na gorąco po meczu, więc rzeczywiście mógł się wkraść błąd. Został on już poprawiony - dziękuję za przypomnienie ;)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze