Dzisiejszy mecz był prawdziwym sprawdzianem nie tylko dla Juventusu – sądny dzień czekał również Cristiano Ronaldo. Portugalczyk opuścił latem Madryt na rzecz „Starej Damy”, a teraz wprowadził ją do ćwierćfinału najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie.„Bianconeri” od początku wiedzieli, że rywalizacja z zespołem dowodzonym przez Diego Simeone nie będzie łatwą przeprawą, a raczej drogą przez mękę. W Turynie jednak liczyli, że mimo wszystko okaże się ona dla nich zwycięska. Spotkanie na Wanda Metropolitano szybko zweryfikowało optymizm sympatyków „Starej Damy”.
Po nieudanym meczu w stolicy Hiszpanii piłkarzom Massimiliano Allegriego pozostawała nadzieja, że losy dwumeczu uda się odwrócić właśnie na Allianz Stadium. Pomóc miał w tym geniusz Cristiano Ronaldo, który od samego początku wiedział, że dzisiejszy wieczór będzie należał do jego osoby.
Ćwierćfinał bez Cristiano – wykluczone
Nie trzeba chyba nikomu mówić, ile znaczy Portugalczyk w obecnym świecie futbolu. Jego rozpoznawalność sięga całego globu, a sam piłkarz błyszczy nie tylko na boisku. W dzisiejszym meczu wszyscy byli jednak skupieni na jego boiskowych poczynaniach, po cichu licząc, że to właśnie on pomoże Juventusowi odwrócić losy rywalizacji i zameldować się w ćwierćfinale Champions League.
W końcu chyba nikt nie wyobrażał sobie, by na tym etapie rozgrywek zabrakło geniusza futbolu pokroju Ronaldo. Ostatni raz Portugalczyka zabrakło tam na początku swojej piłkarskiej kariery w barwach Realu Madryt. Gdy spojrzymy, że w tamtym czasie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów rywalizowały Lyon, Girondins Bordeaux czy CSKA Moskwa, zdamy sobie sprawę, ile czasu minęło od tamtych wydarzeń.
34-latek nie pozwolił, by stało się to teraz, i zaliczył niepodważalny udział w drodze po zwycięstwo drużyny dowodzonej przez Massimiliano Allegriego. Nikt chyba nie ma żadnych wątpliwości, że wtorkowy wieczór w Champions League należał właśnie do niego.
On o wszystkim wiedział…
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania na Allianz Stadium piłkarski świat obiegły wypowiedzi Portugalczyka, w których podkreślał, że dzisiejszy wieczór będzie należał do „Starej Damy”, a on sam ustrzeli hat-tricka na oczach tłumu zgromadzonego na stadionie w Turynie.
Patrząc po zakończeniu wspomnianego meczu na wypowiedzi Portugalczyka, można spokojnie zaniemówić. Właśnie stąd nasunęło się stwierdzenie – jak sobie zaplanował, tak zrobił. Pokazuje to, jak wielkim geniuszem w świeci piłki jest 34-latek.










