Chociaż to Ukraina dominowała w dzisiejszym meczu, nie udało się jej wygrać. Polska wygrała 1:0, ale o stylu, w jakim udało się zdobyć trzy punkty, trzeba jak najszybciej zapomnieć.
Brak dokładności to pierwsze, co ciśnie się na usta po meczu Ukraina – Polska. Celność podań Polaków w pierwszej połowie zaledwie na poziomie ledwo co przekraczającym 60% mówi sama za siebie. Do kiepskiej gry ofensywnej podopiecznych Adama Nawałki przyczynił się Piotr Zieliński, który jako rozgrywający zanotował jedynie trzynaście kontaktów z piłką. Z tak fatalnie dysponowaną „dziesiątką” trudno tworzyć sytuacje podbramkowe. Adam Nawałka nie patyczkował się i po przerwie wpuścił na boisko Błaszczykowskiego, który odwdzięczył się selekcjonerowi golem dającym trzy punkty.

Statystyki dobitnie pokazują, ile znaczyło dla gry reprezentacji Polski wejście Błaszczykowskiego. 30-latek grał dokładnie, pomagał w defensywie i w przeciwieństwie do Zielińskiego nie tracił piłek w głupi sposób.
Nie można jednak zganiać na zawodnika Udinese całej winy za fatalny obraz gry polskiej reprezentacji w pierwszej połowie. W grze wszystkich zawodników było pełno nerwowości, przez co kolejne akcje kreowali sobie Ukraińcy.
Ukraina rozegrała swój najlepszy mecz na Euro 2016. Nasi dzisiejsi rywale chcieli pokazać się z dobrej strony i zmazać plamę po blamażu w spotkaniu z Irlandią Północną. Grali agresywnie i nie mieli kompleksów przed faworyzowanym polskim zespołem. Nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy grali dokładniej – ich celność podań była o ponad dziesięć procent wyższa niż podopiecznych Nawałki. Ukraińcy ponadto oddali zdecydowanie więcej strzałów, jednak mieli spore problemy z celnością.

Piłkarze Fomienki prowadzili grę, o czym świadczy posiadanie piłki. „Biało-czerwoni” przy piłce byli jedynie przez 37% czasu gry. Polacy byli jednak lepsi w grze w powietrzu: wygrali 18 pojedynków główkowych, o cztery więcej od rywali.
Chociaż to Ukraina zdominowała mecz, to nie udało się jej chociażby zremisować z reprezentacją Polski. O wyniku dzisiejszego spotkania zadecydował błysk Kuby Błaszczykowskiego. Warto zaznaczyć, że spotkanie mogłoby się ułożyć zdecydowanie inaczej, gdyby Robert Lewandowski wykorzystał dogodną sytuację z początku meczu.
W kontekście meczu ze Szwajcarią kiepskie spotkanie przeciwko Ukrainie jest dobrym omenem. Nie pozwoli poczuć się zbyt pewnie i odlecieć zbyt wysoko nad ziemię.











