W Chicago na Soldier Field przy ponad 30 tysiącach ludzi, w tym 25 tysiącach polskich kibiców, reprezentacja Polski po bardzo dobrej grze zremisowała z USA 2:2
Mecz rozpoczął się od ofensywy Amerykanów. „Jankesi” jak najszybciej chcieli wyjść na prowadzenie i umiejętną grą pressingiem przejęli inicjatywę. Na efekty dominacji podopiecznych Boba Bradleya nie trzeba było długo czekać. Już w 10. minucie bramce strzeżonej przez Artura Boruca zagroził Clint Dempsey. Jednak strzał piłkarza Fulham był minimalnie niecelny.

120 sekund było już 1:0, a na listę strzelców wpisał się Josmer Altidore. Piłkarz Villarrealu otrzymał znakomite podanie od Jonesa i w sytuacji sam na sam bez problemu pokonał naszego bramkarza. Spory błąd popełnili polscy defensorzy, którzy źle się ustawili do pułapki ofsajdowej. Po strzelonej bramce Amerykanie cofnęli się, oddając inicjatywę Polakom.
W 16. minucie „Biało-czerwoni” mieli szansę na kontratak, jednak Ludovic Obraniak, zamiast podać do lepiej ustawionych kolegów, wdał się w niepotrzebny drybling i stracił piłkę. Motorem akcji ofensywnych Polaków był Kuba Błaszczykowski. W 19. minucie zawodnik Borussii Dortmund świetnie podał do swojego klubowego kolegi, jednak strzał Roberta Lewandowskiego został zatrzymany. Dwie minuty później powinno być 1:1, w sytuacji sam na sam znalazł się Lewandowski jednak uderzył prosto w wychodzącego Tima Howarda. Przewaga Polaków rosła z minuty na minutę.

Udokumentowana został dopiero w 29. minucie, gdy Adam Matuszczyk zdobył bramkę. Ludovic Obraniak w zamieszaniu w polu karnym podał do zawodnika FC Köln, który mocnym strzałem pokonał amerykańskiego bramkarza. Po bramce tempo meczu wyraźnie spadło, a gra skupiła się w środku pola. Dopiero w samej końcówce spotkanie nieco się ożywiło. Najpierw w 39. minucie Kuba Błaszczykowski oddał groźny strzał, który z trudem wybronił Tim Howard. 120 sekund później Josmer Altidore uderzył w poprzeczkę bramki Artura Boruca. Do przerwy Polacy po bardzo dobrej grze remisowali z drużyną Stanów Zjednoczonych.












