Dziś Polska rozpoczęła najtrudniejszy dwumecz od pamiętnych spotkań z Serbią i Hiszpanią. Kibice doczekali się rywali z najwyższej półki, a na pierwszy ogień poszła reprezentacja Meksyku, triumfatora ostatniego Gold Cup. Mecz zakończył się remisem 1:1, a gole strzelali Paweł Brożek dla Polski i Javier Chicharito dla Meksyku jeszcze w pierwszej połowie.
Na warszawski stadion przy ulicy Łazienkowskiej, co może dziwić, nie przybyły tłumy. Dość powiedzieć, że na domowym obiekcie Legii widać było wiele dziur na trybunach. Nie brakowało za to zainteresowania meczem ze strony meksykańskich mediów, które tłumnie stawiły się na trybunie prasowej, jak donosi nasz wysłannik.

Trudno powiedzieć, że oba zespoły przystąpiły do spotkania w najsilniejszych składach. W naszej kadrze, przetrzebionej kontuzjami i karami, zabrakło takich piłkarzy, jak Robert Lewandowski, Sebastian Boenisch czy Łukasz Piszczek. Również szkoleniowiec „El Tri”, Jose Manuel de la Torre, posadził na ławce gwiazdy czerwcowego Gold Cup, bramkarza Guillermo Ochoę z francuskiego Ajaccio i Giovanniego Dos Santosa z Tottenhamu. Nie zabrakło miejsca za to dla Javiera Hernandeza „Chicharito”, utalentowanego napastnika Manchesteru United.
Meksykanie od pierwszych minut nie przestraszyli się zgromadzonych na stadionie „tłumów”, które zagorzale wspierały naszą drużynę. Goście wręcz przejęli inicjatywę, co raczej odpowiadało podopiecznym Franciszka Smudy, którzy skupiali się na kontrach po odebraniu piłki przeciwnikowi.
Na pierwszą groźną okazję czekać musieliśmy do 12. minuty, gdy po zamieszaniu po rzucie rożnym na długi słupek bramki Przemysława Tytonia główkował Hernandez, lecz niecelnie. Odpowiedź „Biało-czerwonych” mogła być piorunująca, bo dobrą piłkę od Błaszczykowskiego otrzymał Paweł Brożek, lecz snajper Trabzonsporu uderzył po ziemi ponad metr obok słupka Talavera.
W 23. minucie polska obrona ponownie się pogubiła przy indywidualnej akcji na prawym skrzydle Barrery, który z łatwością wpadł w naszą „szesnastkę” i, na nasze szczęście, dośrodkował tak, że dłonie Tytonia bez kłopotów wyłapały futbolówkę. Meksykanie jednak z każdą minutą osiągali coraz większą przewagę. Pokazywali, iż technicznie przewyższają naszych kadrowiczów znacznie.














