Reprezentacja Polski wygrała swój pierwszy towarzyski mecz przygotowujący kadrę do występu na mistrzostwach Europy. Łotwa została pokonana w słabym stylu i minimalnym stosunku 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Sobiech.

Reprezentacja Polski w swym pierwszym towarzyskim meczu przygotowującym do występu na Euro zmierzyła się z Łotwą. Mając na uwadze fakt, że największą gwiazdą naszych przeciwników jest Artiom Rudniew, wydawało się, że powinna to być łatwa przeprawa naszej kadry. Polska wystąpiła jednak również w mocno rezerwowym składzie, bo największe gwiazdy jeszcze odpoczywały. Ale i to nie powinno było zaszkodzić podopiecznym Smudy, bo jak jeszcze przed meczem pokazywała historia, Łotwa to wygodny rywal dla naszego kraju.
Polacy zaczęli od mocnego uderzenia. Już w 5. minucie zrobiło się groźnie pod bramką Dorosevsa, okazję miał Brożek, ale… źle przyjął piłkę, jego błąd ratować próbował jeszcze Mierzejewski, jednak futbolówka po jego uderzeniu minimalnie minęła słupek bramki. W kolejnych minutach podopieczni Smudy nie potrafili zagrozić swym przeciwnikom. Dominowali w rozegraniu, ale żadnych klarownych sytuacji z tego nie było, choć warto w tym miejscu wyróżnić aktywnego z przodu Grosickiego. Po kwadransie znów pokazała się dwójka Brożek – Mierzejewski. Tym razem dogrywał pomocnik Trabzonsporu, a piłki do bramki skierować nie potrafił Brożek. Kilka minut później przed stuprocentową szansą stanął debiutant, Wolski. Znakomicie dograł mu nasz napastnik, ale młokos z Legii trafił prosto w bramkarza, szkoda tej okazji…

W 27. minucie wykazać musiał się Fabiański. Zaskoczyć próbował go Lukjanovs, ale bramkarz Arsenalu dobrze interweniował. W kolejnych fragmentach gry mocniej przycisnęli gracze z Łotwy. Po rzucie rożnym do strzału doszedł Klava, ale na nasze szczęście chybił. Kolejny strzał znów padł ze strony rywali. W 41. minucie z dystansu drogi do bramki szukał Cauna, co prawda drogę tę znalazł, ale na ostatnim metrze przed bramką futbolówkę zatrzymał Fabiański. Dwie minuty później nareszcie w ofensywie pokazali się Polacy. W pole karne dogrywał Grosicki, jednak po raz kolejny do piłki nie doszedł Brożek. Poprawiał jeszcze z 30 metrów Murawski i trzeba przyznać, że do celu zabrakło mu niewiele. Ależ blisko było w 45. minucie! W ostatniej akcji tej części meczu w słupek trafił Wasilewski! „Wasyl” świetnie uderzył główką po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Wolskiego i znów zabrakło tak niewiele…












