We wtorkowy wieczór reprezentacja Polski, z Franciszkiem Smudą na czele, wylądowała na lotnisku w Chicago. Jeśli ktoś jednak próbował odszukać na terenie portu lotniczego prezesa PZPN, Grzegorza Lato, przebywającego już od kilku dni za morzem, to jego działania spełzły na niczym.
Już w najbliższą sobotę polscy i amerykańscy piłkarze staną naprzeciwko siebie, by rywalizować w meczu towarzyskim na Soldier Field w Chicago. Kolejnym przystankiem w zamorskich wojażach „Biało-czerwonych” będzie kanadyjski Montreal i kontrolne spotkanie z reprezentacją Ekwadoru.
Bilans meczów Polski ze Stanami Zjednoczonymi nie wyróżnia, z dokładnością do strzelonych bramek, żadnej z drużyn. Od 1924 roku obie ekipy wygrały po siedem meczów, a dwa ze spotkań zakończyły się wynikiem nierozstrzygniętym. W bilansie bramkowym Polacy prowadzą 34 do 20. Szczególnie pamiętny dla nas może być tryumf z 2002 roku, kiedy to w trzecim meczu rundy grupowej mistrzostw świata pokonaliśmy USA aż 3:1. Ci, którzy przypominają sobie ten wyjątkowy mecz, wiedzą, że zwycięstwo mogło być okazalsze.
Historia historią, lecz od tamtej pory piłkarskie boisko nie było już dla nas tak łaskawe. Po koreańskiej wiktorii rozegraliśmy z Amerykanami do tej pory cztery mecze. Żadnego nie wygraliśmy, a tylko jeden z nich skończył się remisem. Najbardziej dotkliwa wydaje się być porażka w Krakowie, w czasie przygotowań do Euro 2008. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla gości. W najbliższy weekend przyjdzie zatem pora, by zrewanżować się za ostatnie niepowodzenia i wyjść na prowadzenie w statystykach naszych rywalizacji z USA.










