W Polsce, w obliczu ostatnich meczów, jakie rozegrali nasi zawodnicy na Euro i dwóch całkowicie nieudanych mundiali, utarło się stwierdzenie, że każde drugie spotkanie na wielkim turnieju z ich uczestnictwem jest o wszystko, a trzecie o honor. Czy patrząc na dzisiejszy, ostatni pojedynek Polaków na europejskim czempionacie, można powiedzieć, że nie wywalczyliśmy nawet honoru? Nie do końca…
Slaven Bilic do gry w dzisiejszym meczu desygnował dziesięciu rezerwowych i Danijela Pranjicia. To wystarczyło, aby pokonać reprezentację Polski. Leo dał odpocząć jedynie dwóm podstawowym graczom, wskutek czego na boisku od pierwszej minuty oglądać mogliśmy Jakuba Wawrzyniaka i Rafała Murawskiego.

W pierwszej połowie Polacy kilkakrotnie starali się zagrozić bramce strzeżonej przez Vedrana Runje. Bez efektu. Należy jednak zaznaczyć, że rozpoczęli z animuszem. W naszych poczynaniach zdecydowanie brakowało dokładności. Potwierdziło się, że drużyna Beenhakkera gra najbrzydszy futbol w Austrii i Szwajcarii. 33 minuta pokazała, że nadal w kapitalnej dyspozycji jest Artur Boruc, który był górą w sytuacji sam na sam z Ivanem Klasniciem. Minęło kilka chwil i „Holy Goalie” po raz kolejny potwierdził swe znakomite umiejętności i wielką formę. Tej zdecydowanie zabrakło Mariuszowi Lewandowskiemu, który w dwóch ostatnich meczach spisywał się nienajgorzej. W przerwie kompletnie nieefektywny „Lewy” został więc zmieniony przez Adama Kokoszkę. Jeśli chodzi o pierwsze 45 minut warto poza tym odnotować dwie ciekawe akcje, które inicjowali wspominany już Pranjic oraz Rakitic na spółkę z Vejiciem. Nie był to jednak wielki futbol.
W 52 minucie Boruc został w końcu pokonany przez Klasnicia. Za utratę tego gola nie można jednak winić naszego golkipera. Wszystkiego przecież obronić się nie da (vide Casillas i Cech). Za drugą część meczu wyróżnić można Rogera (jak zwykle), chociaż to i tak nie był Roger z meczu z Niemcami czy nawet z Austrią, a także Ebiego Smolarka, który pojawił się na boisku ok. 180 sekund po straceniu bramki. Brazylijski Polak (lepiej brzmi niż Polski Brazylijczyk) raz był bliski pokonania chorwackiego golkipera. Zabrakło jednak kilku centymetrów. Smolarek natomiast po minięciu dwóch defensorów PRAWIE strzelił jednego z najpiękniejszych goli turnieju. Inny zmiennik, Tomasz Zahorski, pokazał, że brakuje mu i doświadczenia, i umiejętności, aby występować na Mistrzostwach Europy.
Czytając opinie kibiców o meczu Polska – Chorwacja na zagranicznych stronach, szczególnie zaciekawiła mnie jedna – internauta o wdzięcznym nicku „Crazy” stwierdził, że Polska hańbi futbol i jedyne co potrafi, to brutalne ataki na przeciwnika. Uważam to za przesadę, ale jednak coś w tym jest. Nasz zespół nie potrafi grać przyjemnie dla oka. Podczas turnieju byliśmy świadkami kilku ciekawych zagrań Rogera (nie liczę parad Boruca) i to właściwie tyle. Niemal każda inna reprezentacja uczestnicząca w Euro (poza Grecją, ale oni taki już mają styl) pokazała niezły, ciekawy futbol. Nam zabrakło umiejętności. A honor znowu uratowali „Jasiu Rogerski” i Artur.











