W ostatnim barażowym spotkaniu o udział w Euro 2012 Portugalia rozbiła reprezentację Bośni i Hercegowiny 6:2. Gole dla gospodarzy strzelali Nani, Miguel Veloso, oraz po dwa Cristiano Ronaldo i Helder Postiga. Dla Bośni z kolei trafili Zvjezdan Misimović z rzutu karnego i Emir Saphić. Warto zaznaczyć, że prawie całą drugą połowę goście grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Senada Lulicia.
Tak samo jak w poprzednim spotkaniu w Bośni, tak i w Lizbonie Portugalczycy próbowali od początku narzucić swój rywalom swój styl gry. Już w 3. minucie po dobrym podaniu od Joa Moutinho w polu karnym znalazł się Cristiano Ronaldo. Zachował się jednak fatalnie i zamiast do partnera z zespołu podał piłkę jednemu z bośniackich obrońców. Dwie minuty później strzał z dystansu oddany przez gwiazdora Realu Madryt obronił bohater pierwszego spotkania, Asmir Begović, a dobijając z zaledwie czterech metrów, nie trafił Raul Meireles. Jednak nawet gdyby mu się to udało, to sędzia Wolfgang Stark i tak by tego trafienia nie uznał, gdyż w momencie oddawania strzału przez Ronaldo, na spalonym był Helder Postiga, który utrudniał interwencję Begoviciowi. W 8. minucie wynik spotkania otworzył nikt inny, jak Ronaldo. Portugalski napastnik był faulowany na około 30. metrze od bośniackiej bramki, sam podszedł do rzutu wolnego i potężnym uderzeniem zmieścił piłkę przy prawym słupku.

Od tego momentu tempo meczu nieco zwolniło. Na boisku wciąż dominowali Portugalczycy i mimo że nie odpuszczali, przestali dochodzić do sytuacji strzeleckich. Wtedy ożywił się Nani, który zaczął się wręcz bawić z obrońcami gości. Najpierw w 21. minucie zdołali go jeszcze powstrzymać i sfaulowali go na rogu pola karnego. Do rzutu wolnego podszedł oczywiście Ronaldo, ale tym razem piłkę lecącą w samo okienko bramki zdołał wybić Begović. W 24. minucie sfaulować Naniego już się nie udało i trafił on do siatki. Wykorzystał bierną postawę bośniackich defensorów i oddał piekielnie mocne uderzenie z blisko 30 metrów, nie dając bramkarzowi Stoke City najmniejszych szans na obronę. W 32. minucie Bośniacy powinni strzelić kontaktową bramkę, jednak piłka po uderzeniu głową Edina Dżeko wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Rui Patricio.
Cztery minuty później dwójkowa akcja Cristiano Ronaldo i Heldera Postigi zakończyła się nie bramką, ale żółtą kartką dla tego drugiego. Wszystko dlatego, że po wbiegnięciu w pole karne i lekkim starciu z Sanelem Jahiciem padł na murawę jak porażony. Sędzia potraktował zachowanie portugalskiego snajpera jako próbę wymuszenia rzutu karnego i nie miał innego wyjścia, jak pokazać mu żółty kartonik. W 40. minucie wiarę w awans przywrócił Fabio Coentrao. Defensor Realu Madryt zachował się w polu karnym wręcz bezmyślnie i próbował zatrzymać piłkę w iście siatkarski sposób. Takiego bloku co prawda nie powstydziłby się nawet Michał Winiarski, ale nie o to chodzi w futbolu i Stark oczywiście wskazał na „wapno”. Problemów ze skierowaniem piłki do siatki z jedenastu metrów nie miał Zvjezdan Misimović, dzięki czemu dał Bośniakom kontaktową bramkę. W ostatniej minucie pierwszej części spotkania ponownie faulowany na około trzydziestym metrze był Ronaldo. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, jednak tym razem uderzył minimalnie niecelnie. Kilka sekund później sędzia zakończył pierwszą część spotkania.











