Za nami 20. kolejka polskiej ekstraklasy, po której tabela wygląda następująco: na szczycie Piast z niewielką przewagą nad Legią, za nimi Cracovia i Pogoń. „Polska Barcelona” to przydomek, który w żadnym stopniu nie pokrywa się ze stylem prezentowanym przez „Portowców”. Drużyna Czesława Michniewicza w żadnym aspekcie nie przypomina tej gry, jaką w tym sezonie prezentują podopieczni Luisa Enrique.Skąd wziął się zatem przydomek? Zarówno Pogoń, jak i Barcelona mają bliźniaczo podobne trykoty… i tutaj podobieństwa niestety kończą się. W Szczecinie mają jednak nadzieję, że za jakiś czas będzie się ich porównywało do słynnej „Blaugrany” nie tylko przez pryzmat koloru koszulek, ale także przez grę, która w przyszłości ma powalać potencjalnych rywali na kolana.

Jednak w tym sezonie podopieczni Czesława Michniewicza radzą sobie nad podziw dobrze. Wydaje się także, że najtrudniejsze chwile, kiedy to nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie rywala, mają już za sobą i z nadzieją mogą spoglądać w przyszłość. Na potwierdzenie wystarczy spojrzeć w statystyki. Ostatnie trzy mecze to trzy pewne zwycięstwa „Portowców”. Dobrą serię zapoczątkowało skromne zwycięstwo 1:0 nad pogrążoną w kryzysie Lechią, później przyszedł wyjazdowy triumf nad Górnikiem w Łęcznej i sobotnia wygrana z Podbeskidziem 2:0 przed własną publicznością. Zwycięstwo nad ekipą Roberta Podolińskiego mogło być bardziej okazałe, gdyby to za interwencję ręką poza polem karnym czerwoną kartkę obejrzał bramkarz Podbeskidzia – Emiljus Zubas. Sędzia Borski nie zauważył nieprzepisowego zagrania, a jako że Pogoń wygrała, za tydzień nikt nie będzie o tym pamiętał.
Zostawmy rywali „Portowców”, skupmy się na bohaterach naszego tekstu… Pogoń wygrała i zainkasowała trzeci komplet punktów. W najbliższy weekend o kolejne trzy punkty nie będzie już tak łatwo walczyć, ponieważ szczecinian czeka arcytrudny wyjazd do Krakowa na mecz z Wisłą. Będzie to starcie ekip, które mają ogromną słabość do remisów. Zarówno jednym, jak i drugim ta sztuka (w tym sezonie) udawała się już dziewięciokrotnie i „lepszy” w tej statystyce jest tylko okupujący ostatnią lokatę Górnik, który aż dziesięciokrotnie w tym sezonie schodził z boiska z zaledwie jednym „oczkiem”.
Pogoń zmieni właściciela?












