22. runda spotkań to przede wszystkim przerwane zwycięskie serie Wisły Kraków oraz Groclinu. Ważne punkty, dające nadzieję na utrzymanie w lidze, zdobyli piłkarze ŁKS-u Łódź.

Liczby 22. kolejki
W ośmiu meczach strzelono zaledwie 13 bramek co daje średnią 1,6 gola na mecz. Najwięcej goli padło w spotkaniu Zagłębia Sosnowiec z ŁKS-em Łódź, w którym podopieczni Andrzeja Orzeszka ulegli rywalom, 1:3. Natomiast w spotkaniach Wisły Kraków z Odrą Wodzisław oraz Groclinu z Cracovią nie padła żadna bramka. Sędziowie pokazali 32 żółte kartki (średnia 4 na mecz) oraz dwie czerwone. Na trybunach zasiadło w sumie 43 500 kibiców co daje średnią 5400 na mecz. Największym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie Wisły Kraków z Odrą Wodzisław, które obejrzało 13 000 kibiców. Bez publiczności odbył się mecz Polonii Bytom z zabrzańskim Górnikiem.
Bezsilny Bełchatów
Najsłabszą drużyną rundy jest zdecydowanie GKS Bełchatów. Trudno w to uwierzyć ale podopieczni byłego już trenera zespołu, Oresta Lenczyka, nie strzelili na wiosnę żadnej bramki, tracąc ich aż 11. Również w tej kolejce fatalna seria nie została przerwana. Będący w coraz lepszej formie, piłkarze Lecha Poznań wypunktowali bezsilnego rywala, 3:0. Na uwagę zasługuje przepiękny gol Serba, Dimitrja Injaca, który huknął z około 30 metrów w samo 'okno’ bramki strzeżonej przez Łukasza Sapelę.
Ważne punkty wywalczył w Sosnowcu ŁKS. Już po pierwszej połowie mecz był praktycznie rozstrzygnięty. W drugiej części zawodnicy Marka Chojnackiego skupili się na obronie wyniku. Ostatecznie zwyciężyli 3:1. Dzięki temu zbliżyli się do bytomskiej Polonii i tracą do niej zaledwie dwa oczka. Natomiast Zagłębie pogrzebało swoją szansę na uniknięcie spadku do trzeciej ligi.
Gol z połowy boiska
Derby Śląska pomiędzy Polonią Bytom i Górnikiem Zabrze nie byly ciekawym widowiskiem. Słaba okazała się przede wszystkim pierwsza połowa, w czasie której żadna z drużyn nie potrafiła zagrozić rywalowi. Mecz przeszedłby pewnie bez echa gdyby nie kuriozalny wręcz gol Tomasza Hajty. Były zawodnik Schalke 04 zdecydował się zaskoczyć Michała Peskovica (młodszy brat Borisa, bramkarza…..Górnika) i z własnej połowy posłał daleki strzał, który przelobował niedoświadczonego golkipera i dał prowadzenie Zabrzanom. Spotkanie, decyzją policji odbyło się bez udziału publiczności, choć zza bram stadionu, gospodarzy dopingowała kilkuset osobowa grupa kibiców.
Wymęczone zwycięstwo w Łodzi nad Widzewem odniosła Legia, choć po 45 minutach nic nie wskazywało na to by ktokolwiek miał strzelić bramkę. Kilka lat temu, pojedynek obu klubów byłby hitem kolejki, a nawet sezonu. Obecnie, po wielkich meczach pozostało jedynie wspomnienie. Rozczarował szczególnie Widzew. Piłkarze nie mogli się przedrzeć pod bramkę Jana Muchy a często spychani byli pod własne pole karne. W 85. minucie przełamał się Piotr Giza, trafiając do siatki rywala. Po tym spotkaniu Legia, wobec remisu Groclinu, odzyskała fotel wicelidera.











