Jagiellonia Białystok mocno oddaliła się od grupy mistrzowskiej po spotkaniu z Lechem Poznań. Jednak Dawid Plizga uważa, że gdyby w kilku poprzednich spotkaniach zespół z Podlasia był bardziej skuteczny i konsekwentny, to nie byłby w takiej sytuacji przed ostatnią kolejką T-Mobile Ekstraklasy.
Dawid Plizga nie miał większego wpływu na rozwój spotkania, bo wszedł na boisku w drugiej połowie meczu, kiedy już Jagiellonia traciła coraz większy dystans do Lecha. Mimo wszystko gracz gości przyznał, że nie można się załamywać i trzeba iść cały czas do przodu: – Nie możemy rozpamiętywać tego spotkania. Kiedyś nam udało się tak rozgromić Ruch, który po naszej porażce odpalił. Mam nadzieję, że również tak samo będzie w tym przypadku.

Zawodnik Jagiellonii bez ogródek przyznał, że przeciwnicy roznieśli w pył drużynę Piotra Stokowca: – Ostatnie trzy, cztery mecze przeciwko Lechowi Poznań były dla nas przynajmniej dobre. Podopieczni Mariusza Rumaka udowodnili, że to oni rządzili na boisku, i pokazali, o jakie cele walczą w lidze.
Szansę na awans do grupy mistrzowskiej po tym spotkaniu stały się iluzoryczne. Zarówno Cracovia, jak i Lechia Gdańsk będą musiały się potknąć, co łatwe nie będzie. Zdaniem Dawida Plizgi przyczyna tkwi w samych zawodnikach Jagiellonii, bo to oni nie byli w pełni konsekwentni w niektórych pojedynkach. – Sami sobie nawarzyliśmy piwa w poprzednich spotkaniach, bo w głupi sposób traciliśmy punkty. Dlatego musimy liczyć także na rywali, aby awansować do grupy mistrzowskiej.











