Piłka nożna to jedna z najpopularniejszych dyscyplin na świecie. Ma swoich fanów wszędzie. Jest jednak jeden kontynent, na którym soccer nie dominuje, a wręcz jest traktowany niszowo.
Ameryka to prawdziwy raj dla sportowców. Jeśli chcesz uprawiać jakąkolwiek dyscyplinę, największe szansę na rozwój znajdziesz właśnie tutaj. Najbardziej wyszukane i niespotykane nigdzie sporty, typu lacrosse, mają szansę bytu jedynie w USA.

Ten kraj to prawdziwy potentat w każdej dziedzinie, nie tylko sportu, ale też życia. Ale nie o tym tu zamierzam pisać. Pragnę spojrzeć na to, jak Amerykanie postrzegają w dzisiejszych czasach piłkę nożną, nazywaną przez nich soccerem. Wszak dla nich futbol jest tylko jeden. Futbol jest dla nich zarezerwowany dla gry podobnej do rugby. Jednak na piłce podobieństwa się kończą. Później mamy do czynienia z najbardziej zawiłymi zasadami w historii. Nikt ich za bardzo nie rozumie, lecz sam styl gry (niezwykła brutalność) i wola zwycięstwa w każdym spotkaniu spowodowały, że jest to sport narodowy w USA.
Wśród najbardziej wartościowych teamów świata aż sześć z nich to zespoły z NFL. To niesamowite, jak wielki wpływ na sport mają Amerykanie. USA to potężna siła marketingowa. Reklamodawcy płacą tutaj ogromne sumy pieniędzy. Ludzie są żądni nowych doznań sportowych, dlatego tak ogromną liczbę karnetów wykupują rokrocznie. Wystarczy wspomnieć, że NFL to najbardziej popularna liga. Średnio w sezonie ogląda ją ponad 66 tysięcy ludzi. Dla porównania najlepszą ligę piłkarską – Bundesligę – niewiele ponad 42 tysiące (Premier League 36 tysięcy, a La Liga 29). To kolosalna różnica, a gdy spojrzymy na widzów telewizyjnych, przepaść się powiększa.
Dlatego nie dziwię się klubom Premier League i Realowi czy Barcelonie, że szturmują rynek amerykański. To żyła złota. Ale jego podbicie nie musi się okazać wcale takie proste. Wystarczy spojrzeć, jak długo te działania trwają. Już w latach 70. najwięksi piłkarscy bogowie starali się rozwijać futbol w USA. Pele czy Franz Beckenbauer oraz nasz Kazimierz Deyna to tylko nieliczni, którzy postanowili podbić tamtejszy rynek. I zdobyć serca kibiców.
Niestety, działania te spełzły na niczym. Nie pomógł nawet mundial w 1994 roku, który odbył się w USA. Mimo że rok wcześniej założono pierwszą profesjonalną ligę piłkarską w Stanach. Zainteresowanie mistrzostwami nie było szczególnie ogromne. Tym bardziej że gospodarze odpadli już po fazie grupowej, po porażce z Rumunią. Dlatego też później stadiony nie wypełniały się do ostatniego miejsca. Poza finałem zawsze można było dojrzeć gdzieś puste siedzenia.










