2012 rok reprezentacja Polski (złożona wtedy tylko z ligowców) zakończyła wysokim zwycięstwem w sparingu z Macedonią. Obecny, 2013, również zacznie w rezerwowym składzie. Już jutro o 20:45 podopieczni Waldemara Fornalika zmierzą się z Rumunią.
A raczej ci, którzy chcieliby się stać podopiecznymi Fornalika, można rzec. Kadra na jutrzejsze starcie składa się bowiem z zawodników z naszych, swojskich boisk. Z jednym małym wyjątkiem w osobie Piotra Celebana. To jednak niewiele zmienia, bo i tak nasz najlepszy produkt eksportowy i zarazem trzon tej reprezentacji będzie można obejrzeć dopiero w kolejnym sparingu, w środę, z Irlandią.

Jutro będziemy się musieli zatem zadowolić oglądaniem rezerwowych. Choć to może nie do końca sprawiedliwe określenie, lepiej byłoby napisać „tymczasowo rezerwowych”, bo w końcu jutrzejszy sparing nie jest po to, żeby 18 piłkarzy spędziło kilka zimowych dni w Maladze, ale po to, żeby z tych 18 przynajmniej kilku przekonało trenera do swojej osoby, a inni tylko ugruntowali swoją pozycję w pierwszej drużynie.
Największym pechowcem ze wszystkich jest Jakub Kosecki. W Legii idzie mu świetnie i pewnie zostałby w zespole również na spotkanie środowe, ale znowu dopadła go kontuzja. Podobnie zresztą było przed grudniowym test-meczem z Macedonią. Uraz wyeliminował też z gry Jakuba Rzeźniczaka. Na pechu kolegów z zespołu skorzystał za to Michał Kucharczyk, który został powołany dodatkowo, w ich miejsce właśnie. Podobna niespodzianka spotkała Łukasza Teodorczyka, choć on został wezwany już nie jako zastępstwo, tylko raczej uzupełnienie składu. Okazało się to dobrą decyzją, gdyż Arkadiusz Piech nie dostał pozwolenia ze swojego nowego klubu, Sivassporu, na przyjazd do Hiszpanii. Cóż, taki urok meczów poza terminem FIFA.
Innym napastnikiem w drużynie i zarazem kompletnym debiutantem na tym poziomie jest Mariusz Stępiński. Chłopak, który jeszcze legalnie nie może pić alkoholu, a na treningach podobno tryska pewnością siebie. Nie zdziwcie się zatem, jeśli w pierwszym składzie pierwszej reprezentacji w ataku będzie jutro biegał 17-latek. Mimo że w meczu takiej, a nie innej rangi, to tak czy owak jest to duże osiągnięcie. Oczywiście to tylko przypuszczenia, w ogóle jeśli chodzi o skład na jutro, to trudno cokolwiek w tym momencie powiedzieć. Nawet po doniesieniach z treningów nie można dociec, kto wybiegnie na murawę od pierwszej minuty.
Ktokolwiek by to nie był, Polacy i tak na papierze powinni być uznani za faworytów. Liga rumuńska jest co prawda silniejsza, ale przeciwnicy do Malagi przyjechali chyba nawet nie w składzie B, ale C. A to z prostego powodu – trener Victor Piturca nie mógł zabrać ze sobą zawodników Steauy Bukareszt, którzy przygotowują się właśnie do dwumeczu Ligi Europy z Ajaksem Amsterdam. Będzie więc mnóstwo młodych, anonimowych (czasem pewnie nawet dla fanów rumuńskich) piłkarzy. Dość powiedzieć, że najbardziej doświadczony z nich, Valerica Gaman, ma na swoim koncie zaledwie dziesięć występów w drużynie narodowej.











