Polscy piłkarze w minionym tygodniu spisali się całkiem przyzwoicie poza granicami kraju: asysty zaliczyli m.in. Jakub Błaszczykowski i Marcin Wasilewski, bramki strzelali Robert Lewandowski oraz Eugen Polanski. Przyjrzyjmy się bliżej występom naszych rodaków.
We wtorek swój mecz w DFB-Pokal rozgrywała Borussia Dortmund z Jakubem Błaszczykowski w składzie. Kuba pokazuje, że powoli wraca do swojej dawnej formy i przypomina o sobie Adamowi Nawałce. W meczu z Hoffenheimem zaliczył asystę przy bramce Nevena Suboticia, dokładnie dośrodkowując mu z narożnika boiska. Jego drużyna po dogrywce i pięknym woleju Sebastiana Kehla zdołała awansować do półfinału rozgrywek, a Polak rozegrał pełne 120 minut i zgarnął jeszcze żółtą kartkę. Drugi z Polaków w tym meczu, Eugen Polanski, również nie opuścił boiska, natomiast Łukasz Piszczek wciąż leczy kontuzję stawu skokowego.
Dzień później w DFB-Pokal grał również Robert Lewandowski. Bayern Monachium także nie zdołał pokonać swojego rywala w regulaminowym czasie gry. Po bezbramkowej dogrywce obie drużyny zmierzyły się w serii rzutów karnych, w której lepsi okazali się Bawarczycy. Swoją „jedenastkę” pewnie wykorzystał „Lewy”, przyczyniając się tym samym do awansu Bayernu do półfinału, w którym zmierzy się właśnie z Borussią Dortmund. Sebastian Boenisch nie wystąpił w barwach „Aptekarzy”.
W weekend Błaszczykowski, Lewandowski i Polanski ponownie rozegrali pełny mecz. Niestety dodatkowe 30 minut w środku tygodnia dało się najwyraźniej we znaki piłkarzom Borussii Dortmund, którzy dostali tęgie lanie od Borussii Moenchengladbach aż 3:1. Lepiej wyglądało to natomiast u Roberta Lewandowskiego: jego Bayern wygrał 3:0, a „Lewy” trafił aż dwukrotnie do siatki Eintrachtu. Szczególnie pierwszy zdobyty przez niego gol w tym spotkaniu zasługuje na pochwałę. W „polskim” meczu w Bundeslidze natomiast górą byli piłkarze z Kolonii, którzy wygrali 3:2 z Hoffenheimem. Gospodarze kończyli mecz w 10, po tym jak Paweł Olkowski ujrzał czerwoną kartkę. Po jego faulu sędzia pokazał na jedenasty metr, a karnego pewnie wykorzystał Eugen Polanski. Na boisku zameldował się również Adam Matuszczyk, który zaliczył asystę przy trzecim trafieniu „Kozłów”.
W ten sam dzień co Błaszczykowski grał także Grzegorz Krychowiak, tyle że w lidze, a nie w pucharze. Jego zespół wygrał 2:1 z Levante, zbliżając się nieco do czwartego miejsca gwarantującego „Sevillistas” walkę o Ligę Mistrzów. Sevilla grała również w sobotę. Tym razem rywal był dużo bardziej wymagający, bo była nim FC Barcelona. „Krycha” znowu nie zszedł z murawy i popisał się m.in. świetnym odbiorem piłki od samego Lionela Messiego. Dodatkowo Polak został ukarany żółtą kartką.
W środę natomiast oprócz Lewandowskiego zagrało jeszcze czterech Polaków. W Tereku Grozny w podstawowym składzie wybiegł Marcin Komorowski. W meczu z Zenitem został ukarany żółtą kartką. Niestety drużyna z Czeczenii uległa mistrzowi Rosji 1:2. Na wschodzie Europy wystąpił także Łukasz Teodorczyk. Były napastnik jest ostatnio w dobrej formie, co udowodnił w pucharowym meczu z Zorią, strzelając bramkę w doliczonym czasie gry. Ostatni z „naszych”, który grał tego dnia, to Adrian Mierzejewski, którego Al-Nasr przegrał z Persepolisem 0:1 w meczu azjatyckiej Ligi Mistrzów. „Mierzej” rozegrał 90 minut.











