Dziś mimo pechowej daty w kalendarzu (piątek trzynastego) byliśmy świadkami wspaniałego futbolowego spektaklu, jaki zaprezentowały nam reprezentacje Holandii i Francji. „Pomarańczowi” wygrali 4:1 i zapewnili sobie awans do następnej fazy z pierwszego miejsca w grupie.
Francja, która swój pierwszy pojedynek grupowy zremisowała z Rumunią, grała pod olbrzymią presją. W zupełnie innej sytuacji byli Holendrzy, którzy dzięki wygranej 3:0 nad Włochami zajmowała pierwsze miejsce w grupie. Jako, iż jedno z futbolowych porzekadeł brzmi, że zwycięskiego składu się nie zmienia, Holendrzy przystąpili do spotkania w tym samym zestawieniu co w meczu przeciwko Italii. Natomiast w składzie Francuzów doszło do zmian. Szansę występu od pierwszych minut dostał m.in. Thierry Henry.
Oba zespoły zdeterminowane rozpoczęły spotkanie. Już w 9. minucie bramkę zdobyli Holendrzy. Po rzucie rożnym, Dirk Kuyt, który wygrał pojedynek główkowy z Florentem Maloudą skierował piłkę do siatki Francuzów. Holendrzy podobnie jak w spotkaniu przeciwko reprezentacji Włoch, szybko objęli inicjatywę na boisku. W 16. minucie na groźny strzał zza pola karnego zdecydował się Wesley Sneijder, jednak jego strzał okazał się niecelny. Francuzi ruszyli do ataku w 34. minucie. Wtedy to doskonałymi umiejętnościami bramkarskimi popisał się Edwin van der Sar. Najpierw obronił z strzał Maloudy z ok. 20 metrów, by po chwili obronić strzały Francka Ribery i Sidneya Govou. Do końca pierwszej połowy Francuzom jeszcze raz udało się zagrozić bramce van der Sara. W 43. minucie nad poprzeczką strzelił Henry. Oranje prowadzili po pierwszej połowie 1:0, co zapowiadało równie ciekawe emocje w drugiej części spotkania.
W przerwie na zmianę zdecydował się Marco van Basten. Orlando Engelaara zastąpił Arjen Robben. Drugą połowę meczu lepiej rozpoczęli Francuzi. Sygnał do ataku dał Henry, który uderzył na bramkę, do piłki doszedł Jeremy Toulalan, którego strzał został zablokowany przez holenderskich obrońców. W ten sposób piłka trafiła ponownie do Henry’ego, który trafił w rękę interweniującego Andre Ooijera. Sędzia nie podyktował jednak rzutu karnego mimo wyraźnych protestów Francuzów. Na następną okazję Francuzi nie musieli długo czekać. W 54. minucie Henry znalazł się w sytuacji sam na sam z van der Sarem, jednak próbując lobować bramkarza przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 55. minucie strzelca bramki, Kuyta zmienił Robin van Persie. I jak się później okazało była to bardzo dobra zmiana, czego efektem była druga bramka dla Holendrów. Doskonałą sztuczką popisał się Ruud van Nistelrooy i podał do Robbena, który po rajdzie lewą stroną wrzucił piłkę w pole karne Francuzów, gdzie czekał van Persie dopełniając formalności pokonując Gregory’ego Coupeta. W 71. minucie gola dla Francji w swoim stylu zdobył Henry. Asystę przy tej bramce zaliczył Willy Sagnol. Wówczas kibice z Francji po cichu zaczęli liczyć na dobry wynik w tym spotkaniu, jednak już minutę później ich nadzieje rozwiał Robben! Skrzydłowy Chelsea popisał się pięknym strzałem z ostrego kąta trafiając pod poprzeczkę bramki Coupeta. Trener Domenech próbował jeszcze ratować sytuację posyłając w 75. minucie do gry Nicolasa Anelkę, który zmienił Govou. W 83. minucie przed kolejną okazją stanęli Holendrzy. Boiskowym sprytem popisał się van Nistelrooy, który po zauważeniu, że golkiper francuski wyszedł z bramki próbował lobować po strzale głową. Coupet jednak w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Dzieła dopełnił w doliczonym czasie gry Wesley Sneijder, który genialnym strzałem zza pola karnego zdobył czwartą bramkę dla Oranje.









