Przed nami finał Euro 2016, w którym to goszcząca turniej Francja podejmie żądnych pomszczenia finałowej porażki sprzed dwunastu lat Portugalczyków. Podopieczni Fernando Santosa są przed spotkaniem na Stade de France skazywani na porażkę, jednak my postaraliśmy się znaleźć pięć – mniej lub bardziej racjonalnych – powodów, dla których to oni zostaną dziś mistrzami Europy.
1. Cristiano… i wszystko jasne
Ronaldo na turnieju we Francji zdecydowanie nie gra jak z nut, lecz jedno – bez cienia wątpliwości – można stwierdzić – bez niego Portugalczycy nie znaleźliby się w finale. Gwiazdor Realu zapewnił swojej reprezentacji wyjście z grupy dwiema bramkami i asystą w meczu z Węgrami, a w półfinale z Walią również miał kluczowy udział przy obu trafieniach. Ktoś jeszcze myśli, że Cristiano zawodzi w najważniejszych momentach?
Otóż ostatnimi czasy równie często co rozczarowywać zdarzało mu się w nich zachwycać i chyba tylko wróżbita Maciej mógłby stwierdzić, jak będzie dzisiaj. Ronaldo to gość z chorobliwą obsesją wygrywania i bycia najlepszym – na Stade France nie odpuści żadnej piłki i zrobi absolutnie wszystko, by po meczu stać się bohaterem narodowym Portugalczyków. Jeśli podopieczni Santosa mają wygrać, to prawdopodobnie uczynią to dzięki świetnej postawie Cristiano.
2. Zwycięski pragmatyzm
A raczej głównie remisowy, choć w ogólnym rozrachunku dający możliwie najlepszy efekt – miejsce w wielkim finale. Portugalczycy dotychczas na Euro zdecydowanie nie zachwycali, a stylem swojej gry wielu wręcz zawodzili. Nie znaczy to jednak, że styl ten – choć nie podrywa z siedzeń – nie jest na swój sposób imponujący oraz zabójczo skuteczny.
Co z tego, że Portugalczycy nie rozgrywają pięknych, składnych akcji od własnej bramki, skoro… w ofensywie mają Ronaldo, Naniego i Sanchesa? Co z tego, że w meczach z Chorwacją i Polską nudzili nas do granic możliwości, skoro zmusili swoich rywali, by ci zagrali może nie gorzej, lecz z pewnością mniej efektywnie?
W drużynie Fernando Santosa wszystko nastawione jest na skuteczność, strzelenie jednej bramki więcej od rywala i…tyle. Nic więcej nie ma znaczenia, a dziś będziemy to pewnie mogli zobaczyć możliwie najjaskrawiej. Portugalia nie zagra pięknie, lecz właśnie między innymi dzięki temu może zwyciężyć.











