Piast Gliwice w spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski pokonał na własnym stadionie Widzew Łódź 1:0. Gola dla beniaminka T-Mobile Ekstraklasy zdobył w 50. minucie gry Ruben Jurado.
Spotkanie Piasta Gliwice z Widzewem Łódź w ramach 1/16 finału Pucharu Polski inaugurowało sezon 2012/2013 na obiekcie przy ulicy Okrzei. Gliwiczanie przystępowali do tego meczu po skromnym zwycięstwie 1:0 nad Limanovią Limanova. Natomiast podopieczni Radosława Mroczkowskiego dopiero rozpoczynali bój w pucharze tysiąca drużyn.
Spotkanie od pierwszych minut nie powalało na kolana. Obie drużyny nie kwapiły się do przeprowadzania kombinacyjnych ataków, które mogłyby zadowolić publiczność zgromadzoną na trybunach. Pierwszą wartą odnotowania okazję bramkową stworzyli gospodarze. Jednak po dośrodkowaniu Pavola Cicmana piłkę skutecznie wypiąstkował Maciej Mielcarz i niebezpieczeństwo pod bramką łodzian zostało w porę zażegnane. Kolejna szansa zespołu dowodzonego przez Marcina Brosza pojawiła się w 17. minucie. Tym razem po dobrym podaniu Rubena Jurado przed szansą wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie stanął najskuteczniejszy strzelec „Piastunek” w poprzednim sezonie, Wojciech Kędziora, ale uderzenie napastnika beniaminka ekstraklasy minimalnie minęło światło bramki.
Goście mogli zdobyć gola tuż przed końcem pierwszej połowy. Na listę strzelców mógł się wpisać Jakub Bartkowski, lecz futbolówka po strzale obrońcy łódzkiej ekipy przeleciała wysoko nad bramką strzeżoną przez Dariusza Trelę i cała akcja spaliła na panewce. Ostatecznie pierwsze trzy kwadranse zakończyły się bezbramkowym remisem.
Na drugą część gry gospodarze wyszli niezwykle zmotywowani i to dało bardzo szybko efekt w postaci gola. Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej odsłonie na indywidualną akcję pozwolił sobie Pavol Cicman, który oddał w końcu strzał w kierunku bramki. Na posterunku stał jednak Maciej Mielcarz, który z uderzeniem Czecha sobie poradził. Natomiast gdy do dobitki tego strzału podbiegł Ruben Jurado, były bramkarz Korony Kielce nie miał już żadnych szans i musiał pogodzić się z faktem, że piłka ugrzęzła w siatce. W 57. minucie zaskoczyć Dariusza Trelę starał się Marcin Kaczmarek. Golkiper gliwiczan popisał się fantastyczną interwencją, po której zebrał zasłużoną owację od publiczności i rezultat spotkania w dalszym ciągu brzmiał 1:0.
W kolejnych minutach tempo gry zdecydowanie spadło, co w konsekwencji skutkowało niezmienionym wynikiem do ostatniego gwizdka sędziego. W związku z tym z awansu do kolejnej rundy mogli cieszyć się gliwiczanie.










