W sobotę na Estadio do Dragao niepokonany lider tabeli, FC Porto, podejmowało walczącą o europejskie puchary Vitorię Guimaraes. Zdobycie trzech punktów dla każdej z drużyn oznaczało przybliżenie się do realizacji swojego celu.
Kibice zgromadzeni na stadionie w Porto byli pewni, że ich ukochany zespół po raz kolejny okaże się lepszym. Nie wiedzieli jednak, że o trzy punkty trzeba będzie stoczyć morderczą walkę.
Od pierwszego gwizdka zawodnicy obu drużyn starali się zdobyć bramkę, która pozwoliłaby kontrolować przebieg spotkania. Dobra gra w defensywie i faule sprawiły, że w pierwszej części spotkania nie zobaczyliśmy bramek.
Po zmianie stron gra się zaostrzyła. Coraz groźniejsze akcje podopiecznych Andre Boasa wywoływały w szeregach rywala spore zamieszanie. W 67.minucie powód do radości swoim kibicom dał Falcao, który pokonał Nilsona Juniora. Zdobycie bramki spowodowało, że Vitoria cofnęła się do defensywy, wyraźnie oddając pole gry rywalowi. Rosnąca liczba groźnych akcji sprawiła, że goście coraz częściej zmuszeni byli faulować piłkarzy z Porto. W konsekwencji sędzia w ciągu kilkunastu minut pokazał cztery żółte kartki i jedną czerwoną. Brak kluczowego zawodnika, jakim był N’Diaye, który w 87. minucie za drugi żółty kartonik musiał zejść z boiska, spowodował, że na kilka sekund przed końcem spotkania na 2:0 podwyższył Cristian Rodriguez.
FC Porto po raz 22 nie przegrało żadnego spotkania w lidze portugalskiej.










