Reprezentacja Polski wygrała z Białorusią 2:0 w towarzyskim meczu rozgrywanym w Wiesbaden. Strzelcami bramek dla drużyny prowadzonej przez Franciszka Smudę był duet z Dortmundu, czyli Jakub Błaszczykowski oraz Robert Lewandowski. To już trzeci mecz z rzędu, w którym obaj zawodnicy zdobyli po golu dla reprezentacji.
Polacy od początku ruszyli do ataku. Wysoki pressing sprawiał, że szybko przejmowaliśmy piłkę. Szczególnie dobrze w odbiorze spisywał się Eugen Polanski. Pierwszą dobrą okazję zakończoną strzałem nasza reprezentacja stworzyła w 13. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Piszczka głową niecelnie uderzał Peszko.

W 20. minucie spotkania pierwszy i w zasadzie jedyny w tej części gry strzał oddali Białorusini. Z lewej strony do środka schodził Kornilenko, który zdecydował się uderzyć sprzed linii pola karnego. Futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką, ale jej lot kontrolował Łukasz Fabiański.
Po chwili mogliśmy objąć prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Mierzejewski. Na krótkim słupku znalazł się Perquis, który oddał strzał głową. Uderzenie obrońcy reprezentacji Polski minęło jednak długi słupek bramki strzeżonej przez Żewnowa.
Już kilkadziesiąt sekund później podopieczni Franciszka Smudy stworzyli kolejną dobrą okazję. Po wymianie w środku pola piłkę upadając dogrywał Polanski. Zrobił to na tyle dobrze, że ta trafiła wprost pod nogi Adriana Mierzejewskiego. Jednak pomocnik Trabzonsporu, będąc oko w oko z białoruskim bramkarzem, nie popisał się, przenosząc futbolówkę ponad poprzeczką.
Skuteczność Mierzejewskiego na kolana nie powala, ale trzeba przyznać, że stałe fragmenty zawodnik ten wykonuje wyśmienicie. Po jego kolejnym zagraniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzał Wasilewski, lecz na miejscu był Żewnow, który wyłapał strzał piłkarza Anderlechtu.
Ambitnie grający Polacy mogli cieszyć się z bramki w 31. minucie, kiedy to po długim podaniu od Polanskiego, futbolówkę w siatce umieścił Błaszczykowski. Kapitan naszego zespołu przyjął piłkę na klatkę piersiową, po czym stojąc plecami do bramki zwodem zmylił jednego z obrońców. Mając na plecach drugiego z białoruskich stoperów nasz skrzydłowy obrócił się i lewą nogą wpakował futbolówkę do bramki.

W pierwszej połowie mogliśmy zdobyć jeszcze jednego gola. Po dośrodkowaniu Mierzejewskiego do zagranej głową piłki doszedł Perquis. Zawodnik francuskiego Sochaux starał się strzelać przewrotką, ale ta próba była całkiem nieudana i pierwsza część gry zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem reprezentacji Polski.











