W najbliższą sobotę Real Betis podejmować będzie u siebie lidera Primera Division, Real Madryt. Mimo że gospodarze zaliczyli znakomity początek ligi, obecnie z trudem ciułają kolejne punkty. Spotkania z „Los Blancos” nie mogą się doczekać.
Trener Betisu Pepe Mel stwierdził, że poniedziałkowa porażka z Levante nie będzie miała żadnego wpływu na jego graczy. Wręcz przeciwnie, buńczucznie zapowiada walkę o zwycięstwo z bardziej utytułowanym rywalem.

– Tak jak kiedyś Hannibal [dowódca wojsk antycznej Kartaginy – przyp. red.] powiedział: albo znajdziemy drogę, albo ją wytyczymy, a potem ze swoją armią przekroczył Alpy i zagroził Rzymowi, tak uważam teraz, że jeśli istnieje sposób, aby wygrać z Realem, znajdę go. Będzie to jednak trudne, bo tylko Barcelonie i Levante będącym w znakomitej formie udało się pokonać w tym sezonie Real.
Trener Mel w drużynie gości najbardziej obawia się Cristiano Ronaldo, którego może pobudzić… ostatni wyczyn Leo Messiego w meczu Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen – Argentyńczyk, strzelając pięć goli, ustanowił nowy rekord w iliczbie bramek zdobytych w jednym meczu LM.
– W tym roku wszyscy widzieliśmy, że gdy Leo strzela, Cristiano zawsze odpowiada, i na odwrót. On sam może zniszczyć nas swoją szybkością i głodem kolejnych trofeów. Trzeba pamiętać też, że w Realu jest coraz lepiej grający Kaka, wyjątkowy Oezil czy też Higuain, który nieraz pewnie zagrozi naszej bramce.
Na koniec trener odniósł się do zarzutu sędziowania na korzyść „Królewskich”.
– Nie wierzę, że sędziowie ich faworyzują. To normalne, że mogą się mylić, a robią to nie tylko w meczach z Realem, ale i innymi drużynami – zakończył.











