Przed dzisiejszym spotkaniem Anglii z Holandią Stuart Pearce bardzo pochwalił jednego ze swoich zawodników, Ashleya Cole’a. Tymczasowy selekcjoner synów Albionu stwierdził, że zawodnik Chelsea to najlepszy lewy obrońca w historii reprezentacji.
Wydaje się, że Pearce wie, co mówi, sam grał bowiem na tej pozycji. Mimo że Cole, który dzisiaj ma szansę na swój 93. występ z trzema lwami na piersi, ostatnio być może nie prezentował najwyższej formy, miał okazję usłyszeć pochwały z ust trenera.

– To wybitny talent. Mam do niego wielki szacunek. Grałem na lewej obronie, więc wiem, co to znaczy. To najlepszy lewy obrońca w historii reprezentacji Anglii. To fakt. Trudno jest utrzymać formę przez ponad dekadę, miewasz wzloty i upadki. Od dawna konsekwentnie gra fantastycznie w reprezentacji i mam nadzieję, że będzie to kontynuował jeszcze przez wiele lat. Jedno, co mogę powiedzieć o „Ashu”, to, że nadal będzie walczył i szybko wróci do dobrej formy w Chelsea.
Lewa obrona to newralgiczna pozycja w dzisiejszym futbolu, jednak w kadrze Anglii jest na niej akurat kłopot bogactwa. Sam fakt, że małe szanse na grę ma Leighton Baines, o którym Pearce również wspominał, daje wiele do myślenia.
– Leighton radzi sobie nadzwyczaj dobrze. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo się rozwinął i nakłada trochę presji na „Asha”. Jednak tego właśnie chce trener w swoim składzie, szczególnie na takim poziomie. To jest szczyt w angielskim futbolu. Potrzebujesz presji ze wszystkich stron. Kiedy młodzi zawodnicy naciskają na tych starszych, ci z kolei muszą podnieść poprzeczkę. Taka jest natura piłki nożnej.










