FC Barcelona przegrała z Espanyolem, a Real Madryt rozgromił Betis aż 6:1! Tym samym strata „Królewskich” do „Dumy Katalonii” wynosi już tylko 7 punktów. Czekają nas niesamowite emocje w końcówce sezonu!
Wydawało się, że 24. kolejka La Liga będzie znakomitą okazją dla podopiecznych Pep Guardioli do wynagrodzenia swoim kibicom remisu w poprzedniej kolejce z Betisem. Wygrana w derbach Barcelony wydawała się wręcz pewna. Oczy wszystkich były także zwrócone na Madryt, gdzie miejscowy Real podejmował Betis. Barcelonie nie udało się jednak nawet utrzymać przewagi nad „Królewskimi”!
FC Barcelona 1:2 Espanyol Barcelona

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że goście poniosą w tym spotkaniu porażkę. Już od pierwszych minut meczu te zapowiedzi starała się potwierdzić „Blaugrana”, która zamknęła rywali na ich połowie. Jednak broniący się prawie całym zespołem Espanyol skutecznie wybijał piłkę z dala od własnej bramki. Taka chaotyczna gra Barcelony i defensywne nastawienie Espanyolu sprawiły, że kibice w pierwszej odsłonie meczu zobaczyli kilka żółtych i jedną czerwoną kartkę. W 35 minucie, po faulu na rywalu, Keita został odesłany do szatni. Komentarze osób obserwujących ten mecz są jednak jednoznaczne – faul popełniony przez pomocnika Barcelony klasyfikował się co najwyżej na żółty kartonik…
Druga połowa szybko ożywiła przebieg spotkania. Już 5 minut po pierwszym gwizdku sędziego Valdesa pokonał De la Pena. W 55 minucie było już… 2:0! Kolejny raz na listę strzelców wpisał się hiszpański pomocnik Espanyolu. Barcelona musiała ruszyć do ataku. Kontaktową bramkę strzelił w 62 minucie Toure, ale jak się okazało było to tylko honorowe trafienie. Do końca spotkania gospodarze rozpaczliwie szukali sposobu na pokonanie dobrze dysponowanego Kameniego, ale sztuka ta się nie udała i FC Barcelona sensacyjnie przegrała derby z miejscowym Espanyolem!
Real Madryt 6:1 Betis Sevilla
Gospodarze chcąc myśleć jeszcze o Mistrzostwie Hiszpanii nie mogą sobie pozwolić na choćby najmniejsze potknięcie. Do meczu przystąpili więc w pełni zmotywowani i jak się okazało dobrze przygotowani. Betis natomiast podbudowany remisem w poprzedniej kolejce z liderem rozgrywek – FC Barcelona, wierzył w jakikolwiek dorobek punktowy także w Madrycie. Szybko ich marzenia zostały rozwiane, bowiem już w 7 minucie miejscowych na prowadzenie wyprowadził Higuain. Kolejne minut to pokaz umiejętności strzeleckich Huntelaara, który w 15 i 24 minucie pokonał bramkarza Betisu.
W 30 minucie ładnym strzałem z dystansu popisał się Ricardo Oliveira pokonując golkipera Realu i wydawało się, że goście będą dążyć do strzelenia kontaktowej bramki. „Królewscy” grali jednak zbyt dobrze, aby Betis mógł myśleć o jakimkolwiek korzystnym rezultacie. 6 minut po strzale Oliviery ikona Realu – Raul, strzelił bramkę na 4:1 i wynik meczu wydawał się ustalony. W 42 minucie ten sam zawodnik jeszcze raz trafił jednak do siatki rywali. Tuż przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwszą połowę wynik podwyższył Sergio Ramos i Real schodził do szatni prowadząc 6:1!










