Roman Pawliuczenko ma powody do radości po sobotnim meczu swojej reprezentacji. Rosjanie pokonali Ormian 3:1, a zawodnik Tottenhamu zdobył dla „Sbornej” wszystkie gole. Po ostatnim gwizdku gwiazdor Euro 2008 stwierdził, że jaki by nie był, przynosi pożytek.
– Trener, Dick Advocaat, dał mi szansę i ja ją wykorzystałem. Udowodniłem tym wszystkim specjalistom i dziennikarzom, że można na mnie liczyć. Jakikolwiek bym nie był – dobry czy zły albo pracowity czy leniwy – strzelam gole. A skoro zdobywam bramki, przynoszę pożytek. Taki jestem i zawsze taki będę – stwierdził Pawliuczenko.
Były napastnik Spartaka Moskwa w ostatnim czasie stracił miejsce w kadrze na rzecz odrodzonego Aleksandra Kierżakowa. W reprezentacji grywa również mniej ze względu na brak pewnego miejsca w składzie Tottenhamu. W ostatnim sezonie w barwach „Kogutów” w Premiership i Lidze Mistrzów zagrał 37 razy i strzelił 14 goli.









