Patryk Kun mimo niewymarzonej pozycji zaciekle walczy o znalezienie się w 26-osobowej kadrze reprezentacji Polski, którą selekcjoner Czesław Michniewicz ostatecznie zabierze na mistrzostwa świata w Katarze. Zawodnik częstochowskiego Rakowa w ostatnim czasie musi się podobać, a wygrany 7:1 mecz z Wisłą Płock był prawdziwym pokazem umiejętności 27-letniego wszechstronnego pomocnika.
Skrzydłowy, który zawsze w dużym stopniu słynął z zespołowości, teraz rozwija się także na polu indywidualności. Wojownik z 4,5-letnim stażem u Marka Papszuna jednocześnie udoskonala swoje naturalne cechy i poszerza repertuar zachowań oraz zagrań. Jeśli niedawno można było słyszeć w jego kontekście o ograniczeniach, to piłkarz z Giżycka robi wszystko, aby się ich pozbyć i zostać wahadłowym kompletnym.
Walczak w każdym aspekcie
Pierwsza połowa rundy jesiennej była w wykonaniu reprezentanta Polski mocno przeciętna. Wszystko zmienił brak powołania na wrześniowe mecze „Biało-czerwonych”, po którym piłkarz zakasał rękawy i wziął się do pracy. Być może okazał się to skuteczniejszy mentalny kopniak od samego późniejszego znalezienia się na długiej liście kadrowiczów. Od ośmiu spotkań Patryk Kun jest nie do zatrzymania przez żadnego prawego obrońcę i skrzydłowego ekstraklasy. Ostatni miesiąc to także liczby, które u piłkarza zawsze pozostawiały nieco do życzenia.
Zmotywowany między innymi wielkimi występami brata, Dominika Kuna, w barwach Widzewa Łódź, wychowanek Vęgorii Węgorzewo ma w tym okresie na koncie już dwie bramki i dwie asysty. Dwa razy otwierał wynik w zwycięskich spotkaniach wyjazdowych – w Gdańsku oraz Poznaniu. Zanotował decydujące ostatnie podanie w końcówce meczu w Gliwicach, a także dograł piłkę przy pierwszej zdobyczy Rakowa w starciu z Wisłą Płock. Co więcej, numer 23 w ekipie „Czerwono-niebieskich” był nominowany do nagrody piłkarza października polskiej ligi. Równie efektownie rozpoczął listopad.











