Piotr Parzyszek pokazuje się z dobrej strony na zapleczu holenderskiej ekstraklasy. Kibice pamiętają go jednak z innego powodu, a dokładnie ze względu na zmarnowaną sytuację, która przez kilka dni była hitem internetu. Dziś Parzyszek jednak się tym nie przejmuje, nie żyje przeszłością i myśli o kolejnych spotkaniach.
Piotr Parzyszek – dla przeciętnego polskiego kibica piłkarskiego to jeszcze anonimowe imię i nazwisko. Na swoją markę dopiero pracujesz. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem?
Tak. Jest to mój pierwszy sezon w seniorskiej piłce. Sezon, który uważam za udany. Rozegrałem 19 spotkań, strzeliłem sześć bramek i zaliczyłem pięć asyst, a to jeszcze nie koniec sezonu. Można powiedzieć, że powoli się rozkręcam [śmiech]. Mój plan na ten sezon to strzelenie dziesięciu bramek. Jeśli tyle zdobędę, będę bardzo zadowolony.

Twój dorobek w II lidze holenderskiej jest w tym sezonie bardzo przyzwoity. Sześć goli, pięć asyst. Oprócz Lewandowskiego trudno znaleźć w Europie polskiego napastnika z równie dobrym bilansem.
[śmiech] No tak. Jednak do Lewandowskiego jeszcze mi dużo brakuje, gdyż ma on bardzo dobry bilans. Niestety, w Europie jest mało polskich napastników, którzy mogliby się popisać dobrym bilansem. Oczywiście jestem zadowolony ze swojego bilansu, jednak chciałby jeszcze więcej. Jednak warto podkreślić, że jest to mój pierwszy sezon w seniorach, jak wspominałem, więc i tak mogę być zadowolony z tych sześciu bramek i pięciu asyst.
Wydajesz się kreatywnym zawodnikiem. Mylę się, czy też się za takiego uważasz?
Sądzę, że jestem kreatywnym zawodnikiem, ale nie w każdym meczu [śmiech]. Lubię czasami się cofnąć, co pokazuje liczba asyst.
Marcin Dorna kontaktował się z Tobą przed powołaniem na mecz z Włochami? Przy takich osiągnięciach trudno Ciebie przegapić.
Tak. Rozmawiałem z trenerem Dorną przed powołaniem mnie do reprezentacji Polski U-21. Dostałem w poniedziałek powołanie na mecz z Włochami i bardzo się z niego cieszę.
Gdyby zadzwonił do Ciebie Waldemar Fornalik, byłbyś zdziwiony tym telefonem?
Tak, na pewno! Sądzę jednak, że do seniorskiej reprezentacji jeszcze mi daleko, ale może kiedyś… Mam taką nadzieję! Przyznam się, że ostatnio nawet nie myślałem o młodzieżowej reprezentacji Polski. Ostatni raz w młodzieżówce grałem ponad rok temu, kiedy trenerem był Władysław Żmuda. Pewnego dnia, przed eliminacjami do ME U-19, trener zadzwonił do mnie i powiedział, że zmienia system i stawia na innych zawodników. Od tego czasu nie grałem w młodzieżowej reprezentacji. Ten sezon mam bardzo dobry i powołanie mojej osoby na zbliżający się mecz z Włochami wielkim zaskoczeniem nie było.













