Patryk Parol, mimo młodego wieku, cieszy się we Włoszech dobrą reputacją. Postanowiliśmy więc zapytać młodego piłkarza o jego początki włoskiej przygody, ale też o wartości, jakie nim kierują. Piłkarz Chievo z dumą podkreśla, że jest Polakiem, a także zaznacza, że w jego życiu najważniejsza jest rodzina.
Dla wielu kibiców imię i nazwisko Patryk Parol niewiele mówi. Z kolei we Włoszech jesteś uważany za wielki talent, jak do tego doszło?
Ja myślę o grze, takimi sprawami nie zawracam sobie głowy.
Jak to się stało, że w ogóle wyjechałeś z Polski?
Gdy miałem trzy lata, moja mama wraz z moim bratem wyjechali na stałe do Włoch. Ja mieszkałem wraz z moją babcią w Wałbrzychu, potem w wieku dziesięciu lat wyjechałem do Włoch, bo chciałem tu grać w piłkę.
Początki w Weronie musiały być trudne…

Nie nazwałbym ich trudnymi, a determinującymi, ponieważ żeby grać w drużynie profesjonalnej, trzeba być zauważonym przez skautów. Przed występami w Chievo musiałem grać w zespole z miasta (PGS Concordia ), już po pierwszym meczu z tą drużyna zostałem zauważony i powołany na testy.
Jak to było na pierwszym treningu, koledzy z drużyny przyjęli Cię jak swojego czy musiałeś ich przekonać do swojej osoby?
Na pierwszym treningu z Chievo było trochę śmiesznie, ja nie wiedząc jeszcze, jak to działa we Włoszech, przyszedłem ubrany w moje rzeczy, normalne spodenki, getry i bluzkę, cały na biało, a oni wszyscy do koloru identyczni. Śmiali się ze mnie, ale to chyba normalne. Szybko zaprzyjaźniłem się z drużyną poza boiskiem i na boisku.
Kiedy ktoś wchodzi do drużyny, często musi przejść pewnego rodzaju chrzest, Ty przechodziłeś coś takiego? A może masz do opowiedzenia inne anegdoty z pierwszych tygodni spędzonych we Włoszech?
Nie przeszedłem żadnego chrztu, nie że go nie ma, ale chyba bali się mnie przez dłuższy czas, ze względu na budowę.
Różnice kulturowe nie stały na przeszkodzie w pokonywaniu codziennych problemów życiowych? W końcu Włosi mają zupełnie inny temperament niż Polacy.
Ja jestem Polakiem i postępuje jak Polak, jak jest problem, to rozwiązuje go po Polsku, nie staram się być Włochem.
Miałeś trochę czasu na zwiedzanie miasta? W Weronie można zobaczyć wiele ciekawych miejsc, na przykład te związane z historią Romeo i Julii…
Tak, zwiedziłem całą Weronę, nawet tę część, której nie chciałem, ale mieszkając tutaj, to normalne. Co do pomnika Romeo i Juli, to byłem tylko z dziewczyną parę razy.












