– Kamienice grożące zawaleniem, podwórka, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku, a gdzieś w tle walka o wpływy z handlu nielegalnym alkoholem – m.in. o tym dowiecie się z rozmowy Marcina Malinowskiego z Agwanem Papikjanen. Zapraszamy do lektury.
13 – czy mówi Ci coś ta liczba?
Nie, chyba raczej nic.
Tyle punktów zdobył ŁKS podczas tegorocznego sezonu. Wasza gra podczas rundy jesiennej nie zachwycała i zanosi się na to, iż zachwycać nie będzie tak samo podczas rundy wiosennej…
Mam nadzieję, że jednak będziemy zachwycać, nadal czekamy na decyzję, co się stanie z ŁKS-em, czy będzie stadion czy nie. Jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że wszystko się ułoży i ŁKS w rundzie wiosennej zacznie zdobywać punkty, nieprzypadkowo mówią na nas „Rycerze Wiosny”.
Jak oceniasz swoje występy w ŁKS-ie w tym sezonie?
Tylko z Wartą Poznań zagrałem na niezłym poziomie, o innych meczach nie chcę wspominać, bo nie pokazałem się w nich z dobrej strony z powodów osobistych.
Przed tegorocznym sezonem podobno byłeś na celowniku taki drużyn, jak: Wisła Kraków, Legia Warszawa czy UD Levante. Więc czemu nadal oglądamy Cię w Łodzi?

Jak już mówiłem niejednokrotnie, przebywałem cały czas w Armenii, miałem sprawę w wojsku i nie miałem czasu, aby myśleć o przenosinach do innego klubu. Kiedy już z Armenii wróciłem, to nie byłem przygotowany, bo trenowałem indywidualnie, a wiadomo, że treningi indywidualne to nie to samo co z całą drużyną, więc zdecydowałem, że zostanę jeszcze przynajmniej do zimy w ŁKS-ie. Teraz nic chyba nie stoi na przeszkodzie, żebym odszedł.
Jesteś regularnie powoływany do młodzieżowej reprezentacji Armenii. Jednak nie zastanawiałeś się kiedyś nad występami w koszulce z orzełkiem?
Nie, nie zastanawiałem się nigdy. Od zawsze chciałem grać dla swojej ojczyzny, czyli Armenii.
Kamienice grożące zawaleniem, podwórka, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku, a gdzieś w tle walka o wpływy z handlu nielegalnym alkoholem – tak można w skrócie opisać miejsce, w którym się wychowałeś. Na pewno takie warunki nie pomagały Ci w rozwoju, a jednak Tobie i Twojemu bratu udało się zostać piłkarzami. Jak mówił Twój tata: Ich nie interesowały alkohole czy inne używki. Obaj tylko piłka, piłka, piłka.
Od zawsze dla nas liczy się tylko piłka, nie alkohole, imprezy czy używki. Zawsze były szkoła, trening i odpoczynek, nie imprezy czy coś w tym stylu. Może dlatego jesteśmy teraz tutaj, gdzie jesteśmy, choć na pewno celujemy jeszcze wyżej, dużo osób nas tu zna, więc może to potwierdzić.











