W bramce spokój, bo klasowych piłkarzy mamy tam od lat, duet stoperów Glik – Bednarek trudno będzie wygryźć z jedenastki, w środku pola w zasadzie pewniakami są Krychowiak czy Zieliński, o Lewandowskim nawet nie trzeba wspominać. To wszystko wiemy. Co jednak, gdy któryś z nich wypadnie? Wtedy już tak jasnej sytuacji nie mamy. Trzeba będzie kombinować. A żeby nie zdawać się jedynie na szukanie następców na szybko, trzeba sprawdzić inne warianty. I temu służyć ma towarzyskie spotkanie z Finlandią!
Do mistrzostw Europy coraz mniej czasu, a na wielu pozycjach dalej alternatyw brak. Jerzy Brzęczek ma jeszcze o tyle komfortową sytuację, że liczba zawodników, którzy już w zasadzie mogą mentalnie przygotowywać się na wybiegnięcie w pierwszej jedenastce na Euro, wynosi co najmniej kilku. Niemniej jednak plan B musi być zawsze. A on dopracowany zdecydowanie jeszcze nie jest.
Gwarancja jakości między słupkami
Najmniejszy kłopot, jak zresztą od lat, mamy z bramkarzami. Polska, grając na mistrzostwach Europy, zawsze między słupkami miała spokój. W roku 2008 swoją legendę zbudował Artur Boruc, bez którego pewnie z meczu z Austriakami pamiętalibyśmy solidne lanie, a nie rzut karny z doliczonego czasu. W latach 2012 i 2016 zaczynaliśmy ze Szczęsnym w bramce, ale albo przez czerwoną kartkę, albo z powodu kontuzji trzeba było szukać zmienników. Na polsko-ukraińskim turnieju Przemysław Tytoń napisał jedno z najpiękniejszych wspomnień Euro 2012, a cztery lata później przy ogromnym udziale Fabiańskiego odpadliśmy dopiero w ćwierćfinale europejskiego czempionatu.
I pewnie ze Szczęsnym zaczniemy też za rok, choć sprawa, podobnie jak od paru lat, nie jest jeszcze jasna, bo Łukasz Fabiański mimo 35 lat na karku dalej trzyma bardzo wysoki europejski poziom. Tak czy inaczej problemu nie będzie. Zagra Szczęsny – będzie dobrze, zagra Fabiański – także. Jednak na kwestię bramkarzy trzeba spojrzeć nieco dalej i już zacząć myśleć o tym, co będzie za parę lat.
Bo przecież ani bramkarz Juventusu, ani West Hamu nie będą bronić wiecznie. Szczęsny ma 30 lat, Fabiański pięć więcej i do końca kariery już bliżej niż dalej. Całe szczęście kolejka następców dalej jest bardzo długa. I nie mówimy tu tylko o pierwszej reprezentacji, ale przede wszystkim o drużynach młodzieżowych, w których roi się od bramkarzy albo mających ogromny potencjał, albo już grających na wysokim poziomie.
Czas bramkarskich eksperymentów
Zajmiemy się jednak jedynie alternatywami na spotkanie z Finlandią. Pewne jest jedno – nie zagra Wojciech Szczęsny, który na zgrupowaniu ze względu na sytuację epidemiologiczną we Włoszech zjawi się dopiero w czwartek. Pozostają zatem trzy opcje: Fabiański, Skorupski i Drągowski.
Wariant numer jeden z bramkarzem West Hamu wydaje się trochę bezsensowny. Po co w natłoku meczów o stawkę, rywalizacji w Lidze Narodów, gdy mecze towarzyskie to w zasadzie rzadkość, sprawdzać bramkarza, o którym wszystko wiemy? Łukasz Fabiański to olbrzymia klasa i piłkarz, na którego zawsze można liczyć. Nie potrzeba dodatkowych sprawdzianów, aby przekonać się o jego jakości.











