FC Porto od lat znane jest jako jedna z największych kuźni piłkarskich talentów. Jeżeli ktoś nawet nie pochodzi z ich akademii, to wielu tam zaczynało podbijać Europę, a licznik byłych gwiazdorów wielokrotnego mistrza Portugalii, którzy teraz rządzą na światowych boiskach, jest praktycznie nieograniczony. Już niedługo do tego grona może dołączyć Ruben Neves.
Neves to 17-letni wychowanek „Smoków”, który w tym sezonie niespodziewanie na stałe dołączył do pierwszej drużyny. Mimo młodego wieku charakteryzuje się doskonałą wizją gry oraz dojrzałością na boisku.
Już pod koniec poprzedniego sezonu dwa razy zasiadł na ławce pierwszego zespołu, jednak nie udało mu się zadebiutować. Teraz jest już jednym z podstawowych elementów Julena Lopetegui. Choć kilka razy zdarzyło mu się usiąść na ławce, to często jednak grał w podstawowym składzie i nie dość, że nie odstawał od reszty, to nawet można było zauważyć jego młodzieńczą fantazję. Choć gra na dość „nudnej” pozycji defensywnego pomocnika, nie boi się podejmować ryzyka i nie skupia się tylko na destrukcji. Dowód? Już w debiucie ligowym strzelił bramkę. Miał wtedy ledwie 17 lat i 155 dni, stając się najmłodszym strzelcem w historii klubu. Mało tego, został uznany najlepszym graczem meczu z Maritimo.
https://www.youtube.com/watch?v=X4NcwkF0E4Y
Mogłoby się wydawać, że po takim spotkaniu nastolatek będzie okazem niesamowitej, młodzieńczej radości, jednak dzień później przy rozmowie z dziennikarzami pokazał, że jest też dobrze ułożonym chłopakiem. – To był debiut marzeń, nie tylko dlatego, że strzeliłem gola, ale przede wszystkim ze względu na zwycięstwo. Dla mnie zespół jest zawsze najważniejszy i bez pomocy moich kolegów jestem niczym. To bardzo ważne dla mnie, a ta nagroda stanowi początek tego, co, mam nadzieję, będzie udaną karierą – mówił po swoim debiucie.
A wszystko zaczęło się tak. Młody chłopak dołączył do akademii wielokrotnego mistrza Portugalii w wieku ośmiu lat. Od początku było widać, że ma „to coś” i bardzo szybko przechodził kolejne szczeble. W końcu w poprzednim sezonie trafił do zespołu U-17, a w kwietniu i maju zaczął powoli wchodzić do FC Porto B.
Od początku tego sezonu był już etatowym zawodnikiem rezerw, jednak po sprzedaży Fernando do Manchesteru City i wyjeździe na obóz Tomasa Podstawskiego Julen Lupetegui włączył Portugalczyka do swojej szerokiej kadry i tak zaczęła się jego przygoda z prawdziwą piłką.
Już w pierwszej kolejce Primeira Liga, 15 sierpnia, dostał szansę od samego początku, za co odwdzięczył się trenerowi strzeloną bramką. Pięć dni później Portugalczyk dostał kolejną szansę występu w eliminacjach do Ligi Mistrzów przeciwko Lille, dzięki czemu stał się najmłodszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek reprezentował „Smoków” w europejskich pucharach.
Ten rok był wręcz wymarzony dla młodziutkiego piłkarza, który oprócz debiutów w pierwszej drużynie jednej z najlepszych ekip w Portugalii, zaliczył też całkiem udane mistrzostwa Europy U-17 w maju, gdzie, będąc kapitanem swojej reprezentacji, doprowadził ją do półfinału, a sam został uznany jednym z najlepszych zawodników turnieju.











