Hiszpańscy piłkarze coraz częściej trafiają w młodym wieku na Wyspy Brytyjskie i tam rozpoczynają swoją przygodę z dorosłym futbolem. Najlepszymi przykładami na to, że jest to dobry wybór, są kariery Cesca Fabregasa i Gerarda Pique. Ich śladami podąża Dani Pacheco, który szlifuje swoje piłkarskie umiejętności w zespole Liverpoolu.
Daniel Pacheco przyszedł na świat 5 stycznia 1991 roku. Od początku swojej przygody z futbolem był uważany za duży talent. Miał również wielkie szczęście, od dziecka mógł bowiem podnosić swoje umiejętności w młodzieżowej akademii klubu FC Barcelona. W drużynach młodzieżowych „Blaugrany” imponował skutecznością, dzięki czemu zasłużył na przydomek „El Asesino” czyli zabójca. Młody snajper szybko trafił też do młodzieżowej reprezentacji kraju. Wydawało się, że kwestią czasu jest jego debiut w pierwszej drużynie Barcelony, lecz zupełnie niespodziewanie piłkarz podążył śladem Cesca Fabregasa i wybrał kierunek brytyjski. W 2007 roku Daniel Pacheco podpisał kontrakt z Liverpoolem.
W Anglii Pacheco trafił najpierw do rezerw, w których zadebiutował 5 lutego 2008 roku w meczu z Boltonem. Już w tym spotkaniu hiszpański zabójca udowodnił, że jego przydomek nie jest przypadkowy, gdyż po jednym z jego strzałów doświadczony Ian Walker musiał wyjmować piłkę z siatki. Później jeszcze wielokrotnie udowadniał w drużynie rezerwowej, że warto na niego stawiać, dzięki czemu miał duży wpływ na zwycięstwo Liverpoolu w północnej Premier Reserve League. Hiszpan wystąpił również w meczu finałowym z Aston Villą i popisał się piękną asystą przy bramce Lucasa Leivy, co zdecydowało o ostatecznym zwycięstwie „The Reds” w lidze rezerw.
Debiut w pierwszej drużynie Liverpoolu Pacheco zaliczył 9 grudnia 2009 roku. Rywalem zespołu z Anfield Road była wówczas Fiorentina, a mecz był rozgrywany w ramach Ligi Mistrzów. Hiszpan wszedł wówczas na boisko w końcówce spotkania w miejsce Alberto Aquillaniego. Siedemnaście dni później nastąpił jego debiut w Premiership. W spotkaniu z Wolverhamptonem Wanderers młodzian zastąpił w 84. minucie Yossi’ego Benayouna. Jak na razie jego licznik zatrzymał się na czterech występach w lidze angielskiej, pięciu w Lidze Europy i jednym w Lidze Mistrzów, jednak za większość tych występów utalentowany Hiszpan zbierał dobre recenzje. Szczególnie ciepłe słowa o wschodzącej gwieździe wypowiadał były szkoleniowiec Liverpoolu, Roy Hodgson.
− Myślę, że Dani spisał się bardzo dobrze, wchodząc na pięć czy sześć minut w meczu z Manchesterem City. Uważam też, że zaliczył dobry występ w spotkaniu z Trabzonsporem, w którym naprawdę zrobił wielką różnicę. To piłkarz, w którego bardzo mocno wierzymy. On jest jeszcze młody i to wspaniale, że mogę dawać mu szansę i myślę, że te momenty spędzone na boisku pozwolą mu zrobić duży postęp – powiedział Roy Hodgson.
Pacheco próbkę swoich możliwości dał w 2010 roku podczas mistrzostw Europy do lat 19. Wraz z kolegami z młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii dotarł aż do finału rozgrywanego na francuskich stadionach turnieju, gdzie silniejsi okazali się gospodarze. Srebrny medal to w ogromnym stopniu zasługa piłkarza Liverpoolu. Pacheco w fazie grupowej przesądził o zwycięstwie z Portugalią, strzelając dwie bramki, trafił też w spotkaniu z Włochami, a w ćwierćfinale rozwiązał worek z golami w pojedynku z Anglią. Cztery bramki pozwoliły mu zdobyć koronę króla strzelców i obok takich asów jak Ezequiel Calvente, Sergio Canales, Gael Kakuta czy David Alaba, cieszyć się mianem jednego z najbardziej utalentowanych nastolatków w Europie.










