Piłkarze ręczni potwierdzili, że są jedną z najlepszych drużyn na świecie. Zajęcie trzeciego miejsca w tegorocznych mistrzostwach świata – niby jest o krok niżej aniżeli na poprzednich mistrzostwach, gdzie doszli do finałowego srebra, ale utrzymanie się na poziomie pierwszej czwórki na świecie to potwierdzenie wysokiej klasy zespołu.
Szczególne słowa uznania należą się trenerowi Bogdanowi Wencie. Przed dwoma laty nie uhonorowano go godnie, na miarę sukcesu, jaki zdobył, i wierzę, że tym razem nasze władze sportowe i polityczne staną na wysokości zadania. Nie ma zespołu bez trenera. To on go selekcjonuje, buduje jego formę, dba o morale drużyny, jest jedynym liderem i przewodnikiem zespołu.

W dzisiejszej dobie kamera i mikrofon dociera wszędzie. Dotarła też do krótkiej odprawy podczas meczu jeszcze z Norwegami, kiedy trener wytłumaczył zespołowi, co zrobić, aby wygrać w piętnaście sekund. Te słowa przejdą do historii tej dyscypliny sportu, ale mogę zapewnić wszystkich kibiców, że właśnie tego typu podpowiedzi odbywają się w każdej szatni i w każdym sporcie zespołowym.
Trenerzy pomagają pojedynczym zawodnikom na ich drodze do wielkiej kariery i przewodzą zespołom w osiąganiu sukcesów. Piłka ręczna, podobnie jak piłka nożna, to sport kontaktowy. Dzięki przekazom telewizyjnym możemy zobaczyć walkę z bliska i często czujemy się bezpośrednimi uczestnikami zawodów, przeżywając wzloty i tragedie razem z zespołem.
Trener Bogdan Wenta i jego drużyna zwycięstwem nad Duńczykami dotknęli sportowego nieba. Radość tych piłkarskich gladiatorów udzieliła się nam wszystkim w Polsce, a kilkanaście milionów ludzi zgromadzonych przy telewizorach trzymało mocno kciuki za zwycięstwo „Biało-czerwonych” i cieszyło się razem z nimi. Mamy swoją chwilę radości i zgadzam się całkowicie z trenerem Bogdanem Wentą, który w wywiadzie po meczu stwierdził, że to jest właśnie to pięć minut jego i drużyny, i należy się z tego bardzo cieszyć, bo niecodziennie można zdobyć medal na mistrzostwach świata, a szczególnie w grach zespołowych.
To wielki, wspaniały sukces, a podkreślając go, należy wyszukać wszystkie najlepsze momenty, jakie doprowadziły do jego osiągnięcia. Nigdy nie ma tak, że wszystko zrobi się dobrze i wszystko, co się zakładało, uda się zrealizować. Ale w chwilach takich jak obecna, chociaż jesteśmy zwyczajowo nastawieni z reguły na „nie” i lubimy wynajdywać wszelkie rzeczywiste czy urojone błędy, ja twierdzę, że wszystko, co nasi piłkarze ręczni w tym turnieju zrobili, było na „tak”, i dlatego w glorii i chwale wracają do Polski.
A takiego charakteru i woli zwycięstwa, jaki pokazali piłkarze, życzę każdemu i to nie tylko w sporcie, ale w naszym codziennym życiu. To były polskie dni w Chorwacji, to był znakomity polski zespół, to była nasza klasa.











