Już jutro niedawny samodzielny lider T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław, podejmie niepokonaną w tym roku Koronę Kielce.
Trener kielczan Leszek Ojrzyński docenia klasę rywala, z optymizmem jednak patrzy na to spotkanie.
– Przed nami kolejne ważne spotkanie na trudnym terenie. Jedziemy do drużyny, która walczy o mistrzostwo, która ma bardzo szeroką kadrę i doświadczonego trenera. My natomiast będziemy chcieli im spłatać figla i sprawić niespodziankę. Przygotowywaliśmy się do meczu inaczej, bo zagraliśmy w środku tygodnia sparing z Dolcanem Ząbki [1:3 – przyp. red.]. Chodziło jednak o to, żeby zawodnicy, którzy grali dotychczas mniej, mogli się pokazać na tle dobrego pierwszoligowego rywala.
Przygotowując się do spotkania, trener zwrócił uwagę na dobrze wykonywane stałe fragmenty gry wrocławian, po których to Śląsk strzelił większość bramek w lidze.
– Analizowaliśmy, jak wrocławianie radzą sobie w tym elemencie. Trzeba jednak pamiętać, że cały czas wszyscy doskonalą swoją grę. Tak jak my poprawiamy pewne rzeczy, tak też Śląsk może teraz pracować nad innymi rozwiązaniami. Musimy się wykazać czujnością, konsekwencją i koncentracją, aby nie stracić bramki po stałym fragmencie – stwierdził Ojrzyński.
Korona zagra ze Śląskiem w osłabieniu. Za kartki pauzować będzie Jacek Kiełb, w tygodniu urazu doznali dwaj boczni obrońcy: Paweł Golański i Tomasz Lisowski, wciąż nie wiadomo, czy wykurują się na niedzielny mecz.
– Zmiany zawsze mogą nastąpić, bo chłopaki ciężko pracują na treningach. Gramy z innym przeciwnikiem, do tego na wyjeździe. Mogą też być inne założenia taktyczne. Zobaczymy, jak wszyscy będą wyglądali i czy będą uśmiechnięci. Obserwujemy ich bowiem pod każdym względem i na tej podstawie potem podejmujemy decyzję. Silna ławka na pewno pomoże w zrealizowaniu celu – dodał trener.










