Kiedy przechodził ponad trzy lata temu do Manchesteru United, wróżono mu wielką karierę. Było tylko jedno „ale”… Najpierw musi odejść Edwin Van Der Sar. Mowa oczywiście o naszym reprezentacyjnym bramkarzu, Tomku Kuszczaku. Dla wielu wiecznie rezerwowy, dla innych „Puszczak” z pamiętnego meczu naszej drużyny narodowej przeciwko Kolumbii . Ale czasy się w końcu zmieniają chyba na dobre…
Kuszczak zaczął regularnie grywać na boiskach Premiership. Stał się nawet jedną z czołowych postaci swojego zespołu. Pokazuje, jak bardzo odpornym psychicznie jest człowiekiem.
Kiedyś w Hercie Berlin nie rozegrał przez cztery lata ani jednego meczu ligowego. Po bardzo udanym pobycie w West Bromwich przyszły lata posuchy w Manchesterze. Choć zdobywał tytuły, trofea, to dla wielu z nas nie były adekwatne do jego wkładu włożonego w ich zdobycie. Polscy dziennikarze bardziej ekscytowali się pojedynkami o miano tego rezerwowego pomiędzy Fosterem a Kuszczakiem niż każdym kolejnym spotkaniem.
W tym sezonie wszystko się zmieniło. Tomek wystąpił w większości ligowych spotkań Manchesteru i jest na dobrej drodze, aby zadomowić się na stałe w bramce mistrzów Anglii. Sądzę, że może teraz spojrzeć prosto w oczy tym wszystkim niedowiarkom, którzy non stop wypisywali obraźliwe teksty na forach internetowych. Człowiek powinien mieć trochę pokory, a takowej Kuszczakowi nie brakuje. Przez wiele lat nie wybiegał przed szereg. Wolał ugryźć się w język, niż powiedzieć o dwa słowa za dużo.
Zapewne na tym wszystkim skorzysta również reprezentacja Polski. Nie wydaje mi się, żeby Smuda porównywał wartość klubową chociażby Manchesteru i Celticu. Już niedługo możemy być świadkami dość niebywałego zjawiska w angielskiej piłce. Trzech pierwszych bramkarzy w Premiership z Polski? Czemu nie. Kuszczak swoją wiarą sam sobie otworzył drzwi to światowej piłki. Miejmy nadzieję, że nie przytrafi mu się już żaden „farfocel”, a Van Der Sar w końcu zrozumie, że to już czas na upragnioną przez nas jego emeryturę. Fabiański też pokorą nie grzeszy i już wielu ekspertów twierdzi, że to może być jeden z ostatnich sezonów w Premier League dla Almunii. A co z Borucem? Ten to chyba swoją pokorę oddał dwóm poprzednim. A żeby walczyć o miano bramkarza reprezentacji, musi zmienić ligę na zdecydowanie silniejszą, by móc rywalizować chociażby z bramkarzem Manchesteru.










