13 maj zwykle kojarzy się ze świętem chrześcijańskim, ale od 2017 roku ta data będzie mieć w Rumunii również inne znaczenie. Drużyna założona od zera przez legendę rumuńskiej piłki – Gheorghe Hagiego – zdobywa pierwszy raz mistrzostwo kraju. Jest to niesamowity wyczyn. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, że FC Viitorul został założony w 2009 roku. Drużyna złożona głównie z wychowanków i młodych zawodników, którzy są nieznani przeciętnym kibicom europejskiej piłki. Jak zaczęła się ta niesamowita historia?
Walka o mistrzostwo Rumunii 2016/2017 toczyła się do ostatniej kolejki. Podobnie jak w naszej ekstraklasie, tak i w Liga I po sezonie zasadniczym następował podział na grupę mistrzowską i spadkową. Nie jest to identyczne jak u nas, bo liga jest złożona z 14 drużyn. Po zakończeniu pierwszej fazy sześć pierwszych zespołów tworzy grupę walczącą o mistrzostwo, a osiem pozostałych grupę walczącą o utrzymanie. W Polsce po podziale drużyny rozgrywają z przeciwnikami już tylko jedno spotkanie, a tam przewidziany jest tzw. dwumecz. Oczywiście punkty są dzielone na pół przed startem drugiej fazy.
Wracając do samej rywalizacji, po fazie zasadniczej pierwsze miejsce w tabeli zajmował FC Viitorul z czterema punktami przewagi nad FCS Bukareszt (dawna Steaua). W grupie mistrzowskiej ekipa ze stolicy zrównała się punktami z liderem rozgrywek. W ostatniej kolejce sezonu obie ekipy grały na swoich stadionach. Świętowanie wraz z ostatnim gwizdkiem rozpoczęło się w Ovidiu, bo dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów w fazie grupowej mistrzem został FC Viitorul. Nie pierwszy raz w ostatnich latach w rumuńskim futbolu „wyskakuje” nieoczekiwany mistrz. Ale jak zaczęła się historia klubu z okręgu Konstancy?
Właściciel i trener w jednym
FC Viitorul swoją historię wiąże przede wszystkim z najwybitniejszym piłkarzem w historii Rumunii. Mowa tu oczywiście o Gheorghe Hagim. Po zakończeniu piłkarskiej kariery wybitny rumuński zawodnik postanowił zostać trenerem. Początkowo został rzucony na „głęboką wodę”. W 2001 roku miał dokończyć eliminacje do mistrzostw świata z kadrą Rumunii i przygotować zespół do pewnego spotkania barażowego. Rywalem była Słowenia, ale niestety tego rywala w dwumeczu nie udało się wyeliminować. Krótka kariera selekcjonera rodzimego kraju zakończyła się po czterech spotkaniach. Po dwuletniej przerwie wrócił do zawodu trenera, próbując swoich sił w Turcji. Tam też „świata nie zwojował”. Najpierw w Bursasporze szło mu słabo (dymisja przed końcem sezonu i spadek), a potem w Galatasaray zajął trzecie miejsce w lidze i zdobył Puchar Turcji. Mimo niezłych wyników został zwolniony.

Przyszedł wreszcie czas na trenowanie drużyny z ojczyzny. Najpierw byla Politehnica Timisoara (8. miejsce), a potem Steaua Bukareszt. W Bukareszcie pracował tylko trzy miesiące, bo popadł w konflikt z prezesem Gigim Becalim. Ponownie przerwał karierę trenerską, aby po trzech latach znowu wrócić do Galatasaray. Tym razem pobyt w Stambule wyszedł mu znacznie gorzej, a jego drużyna zajęła miejsce w środku tabeli.













