Trudne wydarzenia budują charakter. Jeśli to wyrażenie jest prawdziwe, to bohater, o którym chciałbym dzisiaj opowiedzieć, musi mieć go bardzo silny. Urodził się w Nigerii dnia 12 grudnia 1990 roku, obecnie jest jedną z największych nadziei angielskiej piłki, mowa oczywiście o Victorze Mosesie.
W cieniu tragedii
W dzieciństwie na Victora spadła ogromna tragedia. Jego rodzice zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, świat małego chłopca zawalił się. Mając 11 lat zdecydował, że w ojczyźnie nie ma już dla niego miejsca, postanowił wyjechać jak najdalej, konkretnie do Anglii. Tam swoje kroki skierował do Technical High School, czasem grając w regionalnych rozgrywkach. Miał ogromne szczęście, że wysłannicy Crystal Palace pofatygowali się na jeden z takich meczów. Victor oczarował ich od pierwszego wejrzenia. Niedługo potem podpisał swój pierwszy kontrakt i został przyjęty do akademii juniorów owej drużyny.
Na podbój Premier League
Tej ekipie Victor Moses zawdzięcza najwięcej. Najpierw zaczynał grać w drużynie U-14, a ponadto został polecony do Whitgift School, gdzie szkolny zespół prowadził były piłkarz Palace, Steve Kember, i niegdysiejsza gwiazda Chelsea Colin Pates. Był to strzał w dziesiątkę. Zdobywał gole, jak na zawołanie. Udało mu się między innymi ustrzelić około 50 bramek w kategorii do 14 lat! Tak fenomenalne osiągnięcia skłoniły trenera do włączenia Mosesa do ekipy seniorów. W swoim pierwszym sezonie wśród najstarszych zagrał w 13 meczach, strzelając przy tym trzy gole. Z czasem zaskarbiał sobie coraz większy szacunek kibiców, podziw ekspertów, zaufanie trenera. W następnym sezonie zagrał w większości spotkań, a dokładnie 27 razy zjawiał się na murawie, dwukrotnie pokonując bramkarzy rywali.
Apogeum formy osiągnął w tym sezonie, 18 meczy, sześć bramek i transfer. Właśnie to stało się udziałem Mosesa. Nowym klubem czarnoskórego gracza okazało się Wigan, które musiało się liczyć z wydatkiem rzędu 2,5 mln funtów. Transfer został dokonany w niedawno zakończonym, zimowym oknie transferowym i nowy nabytek nie zdążył jeszcze pokazać swoich niebagatelnych umiejętności w zbyt wielu spotkaniach. Każdy jednak zdaje sobie sprawę, że Wigan to tylko przystanek, z którego odjedzie pociąg do chwały.
Ku chwale dumy Albionu
Mimo że Moses pochodzi z Nigerii, to gra w reprezentacji swojej drugiej ojczyzny. Trenerzy młodzieżowych grup dumy Albionu już od dawna wiedzieli, że jest to jeden z największych talentów na Wyspach, regularnie powołując go na mecze. Victor swój udział w godnym reprezentowaniu Anglii rozpoczął od grupy wiekowej U-16. W tym zespole jednak tak naprawdę nie zaistniał. Zagrał jedynie dwa spotkania. Dużo większe sukcesy osiągnął rok później, jako uczestnik mistrzostw Europy i świata do lat 17. Na obu tych turniejach pokazywał, jak nietuzinkowy jest piłkarzem. Udowodnił, że technicznie nie odstaje od większości graczy, a od wielu jest dużo lepszy. W walce o czempionat na Starym Kontynencie zagrał w czterech meczach, strzelił trzy bramki, grał rewelacyjnie. Jeszcze lepiej było na mistrzostwach globu, tam zdobył tyle samo goli, jednak zagrał mecz mniej. Kolejnym krokiem Victora na niwie reprezentacyjnej był dwukrotny udział w mistrzostwach Europy U-19, łącznie zagrał 11 meczów, strzelając dwie bramki, dodatkowo siedmiokrotnie asystując kolegom.










