Czy ktoś przy zdrowych zmysłach mógłby uwierzyć, że nieopierzony młokos używany jest jako główna broń w walce o uniknięcie spadku? Raczej nie, choć faktem jest, że w argentyńskim River Plate taka sytuacja ma miejsce. Wspomniany nastolatek to Manuel Lanzini.
Zazwyczaj trenerzy ochraniają młodych zawodników od dużej presji i rzadko wstawiają ich do pierwszego składu. Inaczej jest w przypadku Lanziniego, kolejnego z cudownych dzieciaków argentyńskiej piłki.

Ten ledwie 17-letni chłopak o pseudonimie „La Joya” („Klejnot”) w pierwszej jedenastce rozpoczyna większość meczów najważniejszego chyba sezonu w historii River Plate Buenos Aires. Z powodu kiepskich wyników w ostatnich trzech cyklach rozgrywkowych (w Argentynie system spadków i awansów rozliczany jest co trzy sezony) „Los Millionarios” muszą rozpaczliwie walczyć o utrzymanie.
Biorąc jednak pod uwagę niekonwencjonalny drybling i umiejętność utrzymania się przy piłce Lanziniego przestaje się wydawać dziwnym, dlaczego szkoleniowiec River, Angel Cappa, obarcza 17-latka taką odpowiedzialnością. Zresztą teraz już niewielu znawców argentyńskiego futbolu uważa, że Manu nie da sobie rady.
Lanzini to kolejny piekielnie utalentowany wychowanek słynnej akademii piłkarskiej River Plate. W lidze argentyńskiej zadebiutował w pierwszym meczu „Los Millionarios” w Apertura (turniej otwarcia) 2010, grając u boku swojego idola, Ariela Ortegi. Wówczas jeszcze spędził na placu gry ledwie połowę spotkania, jednak w następnym spotkaniu przeciwko Independiente był już kluczowym graczem swojej drużyny, a ponadto znakomitym podaniem wypracował bramkę.
Następnego dnia w samych superlatywach o Lanzinim wyrażał się kolega z drużyny, Diego Buonanotte: – Manu to klasyczny „enganche” (rozgrywający), uwielbiający grać z przodu. Jest fenomenalny. Przyglądałem mu się na boisku i poza nim, wiele rozmawialiśmy. To dobry dzieciak i jeśli dalej będzie tak grał, wkrótce zostanie idolem wszystkich fanów River.
Manuel to niesamowicie kreatywny gracz, świetnie wyszkolony technicznie pod każdym względem. Potrafi utrzymać się z piłką przy nodze, z łatwością mijać obrońców, a nawet rozerwać defensywę rywala dokładnym podaniem. Tego gracza po prostu szuka piłka.
Największym wielbicielem talentu Manu jest trener River Plate, Angel Cappa, który dał swojemu podopiecznemu możliwość debiutu w pierwszej drużynie w tak młodym wieku. To wszystko pomimo faktu, że w składzie „Los Millionarios” jest kilku innych, bardziej dotychczas uznanych rozgrywających, nie wspominając nawet o utalentowanych wychowankach grających w rezerwach i ekipie juniorskiej River, takich jak Erik Lamela, którym swego czasu interesowała się słynna Barcelona.










