Od odpadnięcia Anglii i rezygnacji Roya Hodgsona minęło już kilka tygodni. W Anglii nie milkną echa fatalnego występu we Francji, a piłkarskim tematem numer jeden jest nominacja nowego selekcjonera kadry narodowej.
Przez ostatnie tygodnie było w tej kwestii więcej pytań i wątpliwości niż realnych działań. Grono kandydatów w bardzo szybkim tempie zmieniało się, a przez media przechodziły kolejne nazwiska, takie jak: Arsene Wenger, Juergen Klinsmann, Roberto Mancini, Sam Allardyce, Gareth Southage.
Zastanawiano się, w jaki sposób rozegrać zmianę trenera. Czy przez pierwsze miesiące eliminacji do mundialu dać szansę komuś mniej znanemu, by potem ściągnąć bardzo mocne nazwisko? A może jednak od razu postawić na kogoś, kto dostałby kredyt zaufania do następnego mundialu? Według pierwszej koncepcji (tak przynajmniej informowali dziennikarze) tymczasowym miał być Gareth Southgate (obecnie pracuje w kadrze do lat 21), a za rok w jego miejsce miał przyjść Arsene Wenger, któremu w 2017 roku kończy się kontrakt z Arsenalem i prawdopodobnie po 21 latach opuści „Kanonierów”.
W ostatnich dniach te sprawy, tak się wydaje, poszły w dobrym kierunku. Na placu boju zostało ponoć już tylko dwóch poważnych kandydatów: Juergen Klinsmann i Sam Allardyce.
Zanim przejdziemy do tych kandydatur, wspomnijmy, że w tym roku wybór nowego trenera będzie żmudną procedurą. Anglicy mają już dosyć kolejnych kompromitacji i decyzję chcą poważnie przemyśleć, aby za dwa lata w Rosji osiągnąć dużo lepszy wynik. Oprócz szczegółowej analizy przyczyn fatalnego występu federacja będzie konsultowała swoje wybory ze sławami angielskiej piłki: Garym Linekerem, Rio Ferdinandem czy Harrym Redknappem.
Wróćmy teraz do nazwisk, o których wspomnieliśmy wyżej. Klinsmann i Allardyce mieli zupełnie różne kariery piłkarskie, ale także trenerskie. Niemiec po wielu latach gry m.in. w Interze, Bayernie czy Tottenhamie niemal z marszu, jako żółtodziób, przejął kadrę Niemiec, która szykowała się na mistrzostwa świata 2006. Anglik z kolei tak wielkiej kariery jak Klinsmann nie zrobił, a na szczyty trenerskie przebijał się zdecydowanie dłużej.
Allardyce czyni cuda?
„Big Sam” żadnego poważnego trofeum jeszcze nie zdobył, ale nie można zapominać, że pracował przede wszystkim ze słabszymi klubami. A w nich potrafił wykręcać dobre rezultaty. Z Boltonem awansował do europejskich pucharów, z West Hamem do Premier League, w której również potrafił napsuć krwi możnym, a w zeszłym sezonie uratował Sunderland przed spadkiem, mimo że lwią część sezonu zespół był w strefie spadkowej.










