Wielu z nas, kibiców, skarży się na dużą liczbę meczów towarzyskich bez jakiejkolwiek stawki. Takie spotkania nie sprowadzają na trybuny kibiców, nie skupiają zainteresowania mediów – nie opłacają się zatem prawie nikomu, poza eksperymentującymi selekcjonerami. Sytuację próbuje zmienić Michel Platini, proponując stworzenie Ligi Narodowej.

Według pomysłu Platiniego rozgrywki Ligi Narodowej miałyby służyć zmniejszeniu liczby meczów towarzyskich, a zwiększyć liczbę starć o stawkę. Projekt jest obecnie omawiany w Dubrowniku na spotkaniu przewodniczących i sekretarzy 54 federacji zrzeszonych w UEFA.

Według projektu wszystkie kadry zostałyby podzielone na pięć grup. Grupy A i B miałyby po osiem zespołów, C i D – po szesnaście ekip, a w ostatniej grupie, E, zagrałoby sześć drużyn. Kluczem do rozstawienia byłby oczywiście ranking FIFA. Celem spotkań Ligi Narodowej byłoby wyłanianie mistrzów w danych kategoriach ze znanym z rozgrywek krajowych systemem spadków i awansów. Dzięki takiemu rozwiązaniu drużyny narodowe nie rozgrywałyby już meczów o pietruszkę, a każda kolejna potyczka wiązałaby się z wymiernymi korzyściami, a przede wszystkim – z nieznanym w przypadku spotkań towarzyskich prestiżem.
UEFA zdaje sobie sprawę, że pomysł może się wydawać kontrowersyjny. Jak pogodzić spotkania Ligi Narodów z eliminacjami do mistrzostw świata czy Europy? – Po pierwsze należy zauważyć, że jest to wciąż tylko pomysł. UEFA przedstawiła swoją ideę do szerokiej dyskusji. Jeśli odpowiedź krajowych federacji będzie pozytywna, projekt będzie rozwijany. Jeśli nie, przestanie istnieć – powiedział jeden z oficjeli federacji Słowacji. Rozmowy trwają, a rozgrywki, jeśli miałyby wystartować, to w 2018 roku.
W ramach ciekawostki: obecnie reprezentacja Polski znalazłaby się w grupie D. Jak widać, do europejskiej ekstraklasy brakuje nam naprawdę sporo!











