Notes taktyka: Włoski klasyk w sercu Arabii Saudyjskiej


Przedstawiamy analizę taktyczną z meczu Juventus – Milan

17 stycznia 2019 Notes taktyka: Włoski klasyk w sercu Arabii Saudyjskiej

Nie od dziś wiadomo, że włodarze Serie A mecz o superpuchar lubią zorganizować poza granicami kraju. W latach 90. zrobiono pierwszą próbę takiego spotkania, które odbyło się w Waszyngtonie. W obecnym tysiącleciu powrócono do tego pomysłu. Spotkania organizowane były w: Trypolisie, Nowym Jorku, Pekinie, Doha czy Szanghaju. Tym razem padło na Dżudda. Miasto to leży nad Morzem Czerwonym i jest sercem Arabii Saudyjskiej, a stadion, na którym rozegrany został mecz, może pomieścić ponad 62 000 kibiców. O puchar powalczyły Juventus i Milan, a my obserwowaliśmy starcie pod kątem taktycznym i przedstawiamy wam nasze najważniejsze wnioski.


Udostępnij na Udostępnij na

Włoski klasyk, jakim niewątpliwie jest starcie Juventusu z Milanem, od zawsze elektryzuje fanów piłki nożnej. Choć drużyna z Mediolanu nie przypomina tej, która święciła dawniej triumfy, to spotkania tych ekip zawsze stoją na wysokim poziomie oraz przepełnione są emocjami i walką. Smaczku dodaje fakt, że oba zespoły mają po tyle samo zwycięstw w superpucharze i wygrany tego meczu będzie najbardziej utytułowaną drużyną. Ostatni pojedynek tych klubów zakończył się wynikiem 0:2 dla turyńczyków.

Można było się spodziewać, że piłkarze „Starej Damy” rozdrażnieni porażkami w ostatnich dwóch finałach o superpuchar zrobią wszystko, by znów unieść to trofeum. Mecz toczył się pod ich dyktando, choć nie było to porywające spotkanie.

Pierwsza połowa do zapomnienia

Obie drużyny rozpoczęły mecz w formacji 4–3–3. Naszpikowany gwiazdami Juventus posiadający zbalansowaną kadrę kontra Milan, w którym kompletnie widać brak koncepcji na rozwój. Pierwsze 45 minut to gra pod dyktando zawodników Allegriego, mimo że Ci nie mieli swojego dnia. Rozregulowane celowniki nadrabiali świetnym przesuwaniem się w defensywie, co skutecznie zatrzymywało „Rossonerich”. W ataku widać było ogromną przewagę na skrzydłach. Douglas Costa wyglądał na najlepiej przygotowanego zawodnika do drugiej połowy sezonu, podobnie jak Cristiano Ronaldo, który pod względem szybkościowym i motorycznym zawsze prezentuje się świetnie. Wspomagało ich dwóch obrońców, Alex Sandro i Joao Cancelo, którzy praktycznie w każdej ofensywnej akcji byli bardzo aktywni.Portugalczyk to zdecydowanie jeden z najlepszych zawodników świata na swojej pozycji. W kilka sekund potrafił wykorzystać zmysł i dynamiczność, by wraz z Costą rozmontować całą ekipę mediolańczyków.

W każdej akcji, której uczestniczył, robił przewagę. Z racji młodego wieku ma zagrania, które są nieprzemyślane i niedokładne, ale gdy tylko nauczy się „nie podpalać”, może być perfekcyjny.

Szybkość to cecha, która zdecydowanie dzieliła oba zespoły w pierwszej odsłonie. Juventus z łatwością potrafił osiągnąć przewagę zarówno w tworzeniu kontrataków, jak i w defensywie, by skutecznie przerwać kontrę rywali.

Chwila dla Milanu, a potem gol

Początek drugiej połowy to 15 minut przebłysku drużyny z Mediolanu. Można było zauważyć, że Gattuso, który dyrygował zawodnikami zza linii bocznej, w szatni skutecznie zadziałał, jeśli chodzi o sferę mentalną. Jego zawodnicy w końcu przejawiali wolę zwycięstwa. Skutecznie wychodzili z kontratakami, z łatwością znajdowali wolną przestrzeń, ściągali na siebie uwagę przeciwnika i w końcu dokładnie podawali futbolówkę.

Jednak ciągle czegoś brakowało. Najpierw szczęścia, gdy piłka po strzale Patricka Cutrone trafiła w poprzeczkę, bądź zdecydowania, gdy Kessie mógł podawać do lepiej ustawionych partnerów, a wybrał szukanie dogodniejszej pozycji i został zablokowany przez osaczających go rywali.

Jak mawia klasyk: „Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. Tak było i tym razem, gdy po 15 minutach dominacji „Rossonerich” to Cristiano Ronaldo wykorzystał swój spryt w polu karnym rywali.

Skutecznie urwał się obrońcom i z bliskiej odległości głową pokonał bramkarza przeciwników.

Drużyna Gennaro Gattuso znów nie zachowała chłodnej głowy i tak jak w ostatnim spotkaniu między tymi ekipami kończyła mecz w dziesiątkę. Chwilę po tym, gdy trener wpuścił na boisko dwóch napastników z wizją gonienia wyniku, czerwoną kartkę otrzymał środkowy pomocnik, Franck Kessie. Mecz już do końca odbywał się pod dyktando zawodników „Starej Damy”, którzy nie kwapili się z atakowaniem. Powoli rozgrywali piłkę i spokojnie kontrolowali grę.

W drużynie Milanu trudno znaleźć jakiekolwiek pozytywy po dzisiejszym meczu. Zawodnicy wyglądali na zmęczonych przerwą świąteczną. Byli ociężali i statyczni, a 15 minut na przyzwoitym poziomie to za mało, by chociaż zremisować z przeciętnie prezentującym się Juventusem.

Wśród podopiecznych trenera Allegriego na wyróżnienie zasługują całe skrzydła. Douglas Costa, Cristiano Ronaldo, Joao Cancelo i Alex Sandro to zawodnicy, którzy mogą uważać się za zwycięzców okresu przygotowawczego. Pierwszy z nich w 89. minucie opuścił boisko z powodu urazu. Solidny mecz w wykonaniu bloku defensywnego, co potwierdza statystyka bloków – 21 do 6.

Reasumując, Juventus zostaje najbardziej utytułowaną Włoską drużyną, jeśli chodzi o superpuchar. Kadra turyńczyków wygląda wręcz galaktycznie, co na pewno pozwoli im walczyć także o triumf w lidze mistrzów. Zespół z Mediolanu musi za to dużo pracować nad systematycznością i stwarzaniem sobie okazji bramkowych, jeśli w lidze marzy o miejscu zapewniającym grę w europejskich pucharach.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski