Nie od dziś wiadomo, że włodarze Serie A mecz o superpuchar lubią zorganizować poza granicami kraju. W latach 90. zrobiono pierwszą próbę takiego spotkania, które odbyło się w Waszyngtonie. W obecnym tysiącleciu powrócono do tego pomysłu. Spotkania organizowane były w: Trypolisie, Nowym Jorku, Pekinie, Doha czy Szanghaju. Tym razem padło na Dżudda. Miasto to leży nad Morzem Czerwonym i jest sercem Arabii Saudyjskiej, a stadion, na którym rozegrany został mecz, może pomieścić ponad 62 000 kibiców. O puchar powalczyły Juventus i Milan, a my obserwowaliśmy starcie pod kątem taktycznym i przedstawiamy wam nasze najważniejsze wnioski.
Włoski klasyk, jakim niewątpliwie jest starcie Juventusu z Milanem, od zawsze elektryzuje fanów piłki nożnej. Choć drużyna z Mediolanu nie przypomina tej, która święciła dawniej triumfy, to spotkania tych ekip zawsze stoją na wysokim poziomie oraz przepełnione są emocjami i walką. Smaczku dodaje fakt, że oba zespoły mają po tyle samo zwycięstw w superpucharze i wygrany tego meczu będzie najbardziej utytułowaną drużyną. Ostatni pojedynek tych klubów zakończył się wynikiem 0:2 dla turyńczyków.
Można było się spodziewać, że piłkarze „Starej Damy” rozdrażnieni porażkami w ostatnich dwóch finałach o superpuchar zrobią wszystko, by znów unieść to trofeum. Mecz toczył się pod ich dyktando, choć nie było to porywające spotkanie.
Pierwsza połowa do zapomnienia
Obie drużyny rozpoczęły mecz w formacji 4–3–3. Naszpikowany gwiazdami Juventus posiadający zbalansowaną kadrę kontra Milan, w którym kompletnie widać brak koncepcji na rozwój. Pierwsze 45 minut to gra pod dyktando zawodników Allegriego, mimo że Ci nie mieli swojego dnia. Rozregulowane celowniki nadrabiali świetnym przesuwaniem się w defensywie, co skutecznie zatrzymywało „Rossonerich”. W ataku widać było ogromną przewagę na skrzydłach. Douglas Costa wyglądał na najlepiej przygotowanego zawodnika do drugiej połowy sezonu, podobnie jak Cristiano Ronaldo, który pod względem szybkościowym i motorycznym zawsze prezentuje się świetnie. Wspomagało ich dwóch obrońców, Alex Sandro i Joao Cancelo, którzy praktycznie w każdej ofensywnej akcji byli bardzo aktywni.
Portugalczyk to zdecydowanie jeden z najlepszych zawodników świata na swojej pozycji. W kilka sekund potrafił wykorzystać zmysł i dynamiczność, by wraz z Costą rozmontować całą ekipę mediolańczyków.

W każdej akcji, której uczestniczył, robił przewagę. Z racji młodego wieku ma zagrania, które są nieprzemyślane i niedokładne, ale gdy tylko nauczy się „nie podpalać”, może być perfekcyjny.

Szybkość to cecha, która zdecydowanie dzieliła oba zespoły w pierwszej odsłonie. Juventus z łatwością potrafił osiągnąć przewagę zarówno w tworzeniu kontrataków, jak i w defensywie, by skutecznie przerwać kontrę rywali.

















