Notes taktyka: Arsenal bardziej Wengera niż Emery’ego


Hit Premier League nie zawiódł – Arsenal i Manchester stworzyły świetne widowisko, po którym cieszyli się wyłącznie kibice City

14 sierpnia 2018 Notes taktyka: Arsenal bardziej Wengera niż Emery’ego
Wikimedia. Commons

Unai Emery nie zaliczył udanego początku na ławce trenerskiej Arsenalu. Były trener PSG nieco zadziwił składem, jednak element zaskoczenia nie wystarczył, aby pokonać City Guardioli. Goście do Londynu przyjechali jak po swoje i w pełni kontrolowali przebieg spotkania. Choć Arsenal sezon rozpoczął już z nowym trenerem, to w pierwszym ligowym starciu w wielu aspektach wciąż wyglądał jak zespół Wengera.


Udostępnij na Udostępnij na

Gwiazdy nie były potrzebne

Manchester City nie dał Arsenalowi cienia wątpliwości i od początku spotkania pokazał, który zespół jest aktualnie w znacznie lepszej dyspozycji. Pomimo braku: De Bruyne’a, Davida Silvy, Kompany’ego i Otamendiego City wyglądało niczym drużyna kompletna. Całkowitym przeciwieństwem ideału był za to Arsenal, który pomimo dyspozycji niemal wszystkich graczy z kadry miał ogromne problemy z przeciwstawieniem się rywalowi.

W składzie Arsenalu także nie zabrakło niespodzianek. Największą z nich była obecność w środku pola Guendouziego, który wraz z Xhaką miał odpierać ataki gości. Prędko okazało się, że ten duet nie był trafionym wyborem Emery’ego. Podobnie zresztą z decyzją o posadzeniu na ławce Lacazette’a, który po wejściu na murawę od razu ożywił grę gospodarzy. Zacznijmy jednak od początku…

Arsenal bezradny w środku pola

Od pierwszych minut na murawie dominowali gracze Pepa Guardioli. Manchester zbierał niemal wszystkie drugie piłki i prędko transportował je na skrzydła, a więc w to miejsce, w którym Arsenal miał spore kłopoty. Wynikały one przede wszystkim z postawy Oezila i Mchitarjana, którzy rzadko wspierali bocznych defensorów.

Taki stan rzeczy powodował, że Bellerin czy Maitland-Niles (zastąpiony jeszcze w pierwszej połowie przez Lichtsteinera) musieli niejednokrotnie uznawać wyższość Sterlinga czy Mahreza. Skrzydłowi City mieli o tyle łatwiej, że wielokrotnie byli wspierani przez swoich bocznych obrońców.

W zamyśle skrzydła w postaci Oezila i Mchitarjana miały gwarantować zespołowi płynność w ataku i z pomocą Ramseya oraz Aubameyanga konstruować groźne sytuacje bramkowe. W praktyce jednak wspomnieni gracze nie potrafili kreować zagrożenia pod bramką City i – co gorsza – nie wspomagali zespołu w grze defensywnej.

Guendouzi poszkodowany

Młody Francuz w poprzednim sezonie grał jeszcze w Ligue 2, zaś w nowej kampanii stanął przed wyzwaniem zabezpieczenia środka pola w starciu z mistrzem kraju. Choć Guendouzi niezwykle się starał, to jego braki były wysoce wyeksponowane. Były gracz Lorient wielokrotnie tracił piłkę w niebezpiecznych strefach, dopuścił Aguero do sytuacji sam na sam z Cechem, miewał niecelne podania i – co najgorsze – zbyt łatwo dał się ominąć Sterlingowi podczas akcji bramkowej.

Tak naprawdę winny przeciętnej dyspozycji Guendouziego był Emery. Hiszpan wrzucił młodego zawodnika na głęboką wodę i nie zapewnił mu odpowiedniego wsparcia. Granit Xhaka znów udowodnił, że jest zawodnikiem powolnym, niezbalansowanym i gubiącym się pod pressingiem. Szwajcar grał gorzej od Guendouziego, jednak jego pomyłki nie były tak efektowne, w związku z czym wielu kibiców zwraca uwagę właśnie na poczynania Francuza.

Mówiąc bezpośrednio, środek pola w postaci Guendouziego oraz Xhaki nie powinien mieć racji bytu i Emery nieco skrzywdził swojego piłkarza, proponując mu debiut w takich okolicznościach.

Za wcześnie na nowy Arsenal

Pierwsza kolejka nie dała nam odpowiedzi na pytanie, jak Emery widzi swój Arsenal. Podopieczni hiszpańskiego trenera w wielu aspektach przypominali zespół z dwóch poprzednich sezonów – pasywność we własnym polu karnym, podatność na proste błędy i często nieudane pułapki pressingowe.

Jednak właśnie ten ostatni element był momentami aspektem, za który gospodarzy należy pochwalić. Choć w większości przypadków City skutecznie wychodziło spod pressingu i potrafiło wyprowadzić groźny atak, to w kilku sytuacjach Arsenal zaskoczył gości.

Gdy w pressingu udział równomiernie brał cały zespół, to podopieczni Emery’ego potrafili sobie tworzyć dobre okazje bramkowe. Zabrakło jednak nieco skuteczności i konsekwencji, aby poprzez pressing częściej zmuszać City do błędów.

Należy sobie również zadać pytanie, czy Oezil, Ramsey, Xhaka i Mchitarjan są piłkarzami, którzy nadają się do regularnego pressowania rywali. W starciu z City – podobnie jak w dwóch poprzednich sezonach – ten element wyglądał pozytywnie tylko momentami. Jeśli Arsenal pragnie grać wysoko całym zespołem, to zawodnicy ofensywni muszą zacząć pracować na murawie znacznie ciężej.

Ciekawym rozwiązaniem były również krótkie wprowadzenia piłki do gry przez Cecha. Bramkarz gospodarzy rzadko decydował się na długie wybicia, próbując rozgrywać futbolówkę od tyłu. Element ten wyglądał dobrze tak długo, dopóki City nie rozpoczęło intensywnego pressingu. Później obrońcy oraz sam Cech mieli problem z celnym wyprowadzeniem piłki. Warto jednak zaznaczyć, że ten element – w przypadku nieco słabszego rywala – może pomóc zespołowi w przełamaniu pierwszej linii obronnej przeciwnika.

Niepokojące symptomy dla obu drużyn

Fani Arsenalu powinni martwić się szczególnie dwoma aspektami gry swojego zespołu. W starciu z City bardzo często zaledwie jedno podanie wystarczyło, aby wyprowadzić ofensywnych piłkarzy do gry w przewadze. Świadczy to nie tylko o złej postawie pomocników, ale o nierównej pracy całego zespołu, który się źle przesuwa.

Kolejnym niepokojącym elementem jest faza ataku, w której Arsenal angażował zaledwie kilku zawodników. Nawet przy negatywnym wyniku gospodarze nie podjęli ryzyka i zawsze w tyłach zostawiali co najmniej pięciu graczy.

Nawet w przypadku szybkiego przechwytu – którego efektem jest akcja na ilustracji – gracz Arsenalu ma tylko jedną możliwość do podania.

Z kolei piłkarze City bez cienia wątpliwości dostali w szatni burę od trenera za wyjątkowo nonszalanckie zagrania. W końcówce meczu goście tracili piłkę nawet w obrębie własnego pola karnego, gdyż grali niedokładnie i czuli się na murawie zbyt pewnie. Taki stan rzeczy kilkukrotnie się powtarzał i wprowadzał w szeregi Manchester niepotrzebne nerwy.

Łatwo było również wczoraj rozpoznać najsłabszy punkt gości, którym był Bernard Mendy. Choć Francuz zaliczył efektowną asystę przy bramce Bernardo Silvy, to w grze obronnej prezentował się bardzo przeciętnie. Nie tylko dopuścił Bellerina do strzału, ale tracił już piłkę na własnej połowie.

Mendy to Mendy. Czasami mamy ochotę go zabić, a czasami myślimy – wow, co za piłkarz! Dodaje nam wiele energii. Ma wciąż wiele do poprawy w pewnych aspektach i mam nadzieję, że uda nam się go przekonać do zapomnienia o mediach społecznościowych i poprawienia pewnych spraw.Pep Guardiola.

Wiele do poprawy

Piłkarzem Arsenalu, który jako jedyny podawał futbolówkę częściej od Cecha, był debiutujący nastolatek – Guendouzi. Nie tak to powinno wyglądać, szczególnie w starciu z takim rywalem. Arsenal miał swoje problemy zarówno w defensywie, jak i ofensywie, ale w rzeczywistości trudno weryfikować zespół Emery’ego na tle Manchesteru City.

Być może Arsenal już za tydzień zaprezentuje się znacznie lepiej, kiedy przyjdzie mu się mierzyć z równie niepoukładaną Chelsea. Nie ma jednak wątpliwości, że przegrana w słabym stylu wprowadza nieco nerwowości do zespołu i stawia pod znakiem zapytania pewne zagrywki trenera. Prawdziwe efekty pracy Emery’ego poznamy jednak dopiero za kilka miesięcy.

Chwilowo powiedzieć zaś możemy, że cudu nie było – raczkujący w taktyce Emery’ego Arsenal nie zatrzymał piekielnie silnego City i poznał swoje miejsce w szeregu, które znajduje się daleko za ekipą Guardioli. W praktyce przed klubem z Londynu znacznie ważniejszy mecz za tydzień, kiedy weryfikacja będzie rzetelniejsza, gdyż i rywal dopiero w procesie budowy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski