W najciekawszym pojedynku trzeciej rundy FA Cup, w derbach Manchesteru, „Czerwone Diabły” pokonały ekipę „The Citizens” 3:2. Spotkaniu na Etihad Stadium towarzyszyła niezwykła dramaturgia. Gospodarze prawie całe spotkanie rozegrali w dziesiątkę, z powodu wykluczenia Vincenta Kompany’ego. Do przerwy byliśmy świadkami koncertowej gry Manchesteru United, druga odsłona pojedynku jednak przebiegała już zdecydowanie pod dyktando podopiecznych Roberto Manciniego.
Pierwsze kilka minut prestiżowych derbów należało do zawodników „The Citizens”. Gospodarze zdecydowanie dłużej utrzymywali się przy piłce, podopieczni sir Aleksa Fergusona nastawili się natomiast wyraźnie na kontrataki. Sporo ożywienia w grę Manchesteru City wprowadzali Aguero i Milner, ich akcje nie stworzyły jednak większego zagrożenia. W 10. minucie szybkim atakiem odpowiedzieli goście. Ryan Giggs dobrym podaniem uruchomił Rooneya, ten z kolei dograł piłkę na prawe skrzydło do Antonio Valencii. Ekwadorczyk cudownie, w swoim stylu, dośrodkował w okolice pola karnego, do zaadresowanej przez niego piłki dobiegł „Wazza” i niezwykle precyzyjnym strzałem głową pokonał Pantilimona! Cóż za kontra!

Chwilę później sympatycy City doznali kolejnego wstrząsu. Vincent Kompany próbował powstrzymać Naniego zdecydowanym, zamaszystym wślizgiem. Obrońca „The Citizens” nie dotknął chyba nawet Portugalczyka, a arbiter tego spotkania, Chris Foy, bez wahania pokazał kapitanowi gospodarzy czerwoną kartkę! Zgadza się, można odbierać piłkę… subtelniej, ale czy sędzia nie pośpieszył się trochę z tą decyzją? Zwłaszcza na początku tak ważnego pojedynku. Mimo osłabienia, podopieczni Roberto Manciniego wcale nie mieli zamiaru się poddawać. W 16. minucie piękny strzał na bramkę Lindegaarda oddał Aguero, lecz Duńczyk wyciągnął się jak struna i wybił uderzenie na rzut rożny. Błyskotliwy napastnik był naprawdę bliski wyrównania. Nieco później ten sam gracz w polu karnym gości z łatwością ograł Jonesa, ale jego uderzeniu zabrakło precyzji, futbolówka musnęła boczną siatkę.
W 30. minucie meczu w kierunku bramki City z piłką zmierzał Nani. Skrzydłowy „Czerwonych Diabłów” dograł do Evry, Francuz zaś odnalazł w polu karnym Danny’ego Welbecka. Młody Anglik, ku zaskoczeniu biernych defensorów gospodarzy, ładnym strzałem z woleja podwyższył prowadzenie gości. Okropna niefrasobliwość formacji obronnej „The Citizens”. Druga bramka zdecydowanie dodała skrzydeł „Czerwonym Diabłom”, wyraźnie nabrali oni ochotę do gry. W 38. minucie wspomniany wcześniej Wellbeck niczym rażony gromem padł w polu karnym Manchesteru City. Wszystko za sprawą niezgodnego z przepisami wślizgu Kolarova. Sędzia, jak najbardziej słusznie w tym wypadku, wskazał na „wapno”. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Rooney. Napastnik uderzył w lewy róg bramki Pantilioma, Rumun wyczuł jednak intencję strzelającego i odbił piłkę. Wobec dobitki Anglika był już jednak bezsilny. W ten sposób Rooney już po raz drugi w tym spotkaniu zdobył bramkę głową. Dosłownie kilkadziesiąt sekund przed gwizdkiem arbitra kończącym pierwszą odsłonę meczu doskonałą szansę miał ponownie Welbeck, ale młody zawodnik nie trafił do bramki z najbliższej odległości. Do przerwy więc sensacyjne rozwiązanie.












